No Shirov to pewno "nie musi" umieć końcówek, bo większość swoich partii rozstrzyga w grze środkowej. Ale prędzej czy później zmuszeni będziemy do grania końcówki... _________________ catching the rook
No Shirov to pewno "nie musi" umieć końcówek, bo większość swoich partii rozstrzyga w grze środkowej. Ale prędzej czy później zmuszeni będziemy do grania końcówki...
To chyba drobna nadinterpretacja, oparta na tym, co kolega napisał wyżej. Szyrowowi chodziło o to, że nie ma on w głowie tysięcy teoretycznych pozycji (jak twierdzi na jednym ze swoich DVD spod znaku Chessbase), a nie że jest z końcówkami na bakier w ogóle. Powiedzmy, że gra je "na wyczucie". A że czyni to bardzo dobrze, nie ma wątpliwości - wystarczy przejrzeć jego partie, czy popularną książkę. A końcówka jest integralną częścią partii - truizm, ale bez niej się nie da. Atak nie zawsze przynosi mata czy wielką przewagę materialną, czasem pion lub jakość muszą wystarczyć. _________________ 1916 elo, gram na 1616.
No Shirov to pewno "nie musi" umieć końcówek, bo większość swoich partii rozstrzyga w grze środkowej. Ale prędzej czy później zmuszeni będziemy do grania końcówki...
1. było małe zamieszanie, które obcięło moją informację o posunięciu czarnych, wyprodukowałem za dużą szachownicę na końcu strony,
/ 1 ...Wh5 2. Wa5 Kb4 3 Wh5 pat lub końcówka bez sensu /, a później mój dopisek z uzupełnieniem
2. powołuję się wyraźnie na rozmowę P. Kaczorowskiego z Szirowem, z lekkim niepokojem, czy wypada
3 Szirow sam w rozmowie z P.K podkreślił nacisk na debiuty i brak zainteresowania końcówkami, napisałbym nr wydania ale nie wiem, czy wypada
Program szkolenia wersja z dn. 7 marca 2009
I etap I. Nauka podstaw gry w szachy
Program skonstruowany jest tak, aby czas przeznaczony na trening szachowy wykorzystywany był efektywnie, aby uczyć zawodnika rzeczy, które jest w stanie stosunkowo szybko opanować na danym etapie nauki gry i jednocześnie nie marnować czasu czasu na naukę rzeczy zbyt trudnych, które opanowanie zajmie dużą ilość czasu. Aby nie było niedociągnięć, co autor ma na myśli pisząc te słowa, podam przykład. Otóż swojego czasu podczas zawodów z cyklu Mistrzostw Polski Juniorów zauważyłem, że pewien 8 letni zawodnik w doskonały sposób radzi sobie z elementami strategii szachowej m.in. otwieranie linii, walka o otwartą linię i wykorzystywanie otwartej linii. Każdy, kto kiedykolwiek uczył dzieci, doskonale zdaje sobie sprawę, że nauka takich rzeczy do prostych nie należy, a już na pewno w przypadku najmłodszych. Zawodnik ten jednocześnie nie stronił od podstawek, przeoczał proste motywy taktyczne i nie dostrzegał forsownych matów w 2-3 posunięciach. Jakiś czas po tych zawodach dowiedziałem się, że to efekt kilkumiesięcznej katorżniczej pracy po 2 h dziennie po 4-6 dni w tygodniu. Pomijając sam fakt zmuszania dziecka to takiej harówki, należy zadać pytanie – czy czas poświęcony na trening został wykorzystany efektywnie? Czy nie można było osiągnąć tego samego w czasie krótszym jedynie zmieniając kolejność przerabiania materiału?
Otóż, moim zdaniem można i tak należało zrobić. Doświadczenie mówi mi, że czas potrzebny na przerobienie tego samego tematu np. z zakresu strategii albo gry końcowej z grupą juniorów w wieku 12-14 lat grającej na poziomie II kategorii jest o co najmniej 50% krótszy, niż z grupą szachistów III kategorii. Ta dysproporcja stanie się jeszcze większa, gdy wprowadzimy podział na wiek powyżej 12 lat i poniżej 12 lat (mniej więcej w tym wieku pojawia się widzenie abstrakcyjne, umiejętność planowania itp). Tak więc młodszego i słabszego można nauczyć rzeczy trudnych, ale będzie to mało ekonomiczne. Trzeba też pamiętać, że z im młodszym zawodnikiem mamy do czynienia, tym większe jest prawdopodobieństwo, że szybko zapomni o teorii którą wtłoczymy mu do głowy (to naturalne, gdyż młody umysł na bieżąco chłonie wiedzę z całego otoczenia i wszystkich dziedzin życia) i po jakimś czasie materiał będzie trzeba znowu powtarzać. Jest to bardzo problematyczne, gdyż ciężko jest jednoznacznie stwierdzić, co pamięta, a czego nie - pamięć wydaje się być wybiórcza, bo jedne pozycje pamięta i wie co robić, a z innymi sobie nie radzi. Ileż to razy możemy usłyszeć „przecież robiliśmy to na zajęciach!” Wracanie do materiału generuje kolejne straty czasu.
Reasumując, problem by w ogóle nie istniał, gdyby nie fakt, iż na początkowym etapie gry partia najczęściej rozstrzyga się w grze środkowej dzięki umiejętności dostrzegania podstawek, rozwiniętemu zmysłowi kombinacyjnemu i umiejętności matowania. Strategia i końcówki grają tu rolę drugorzędną i mało kiedy wynik będzie ich pochodną, dlatego ten materiał należy zostawić na moment, kiedy u zawodnika rozwinął się cechy, które stosunkowo szybko pozwolą mu na przyswojenie tej wiedzy.
Pamiętajmy! Aby materiał został zapamiętany i utrwalony, musi być regularnie wykorzystywany w partiach. Jeśli nie występuje lub występuje tylko sporadycznie, to efektem jest utrata (zapomnienie) materiału.
Tyle na ten temat, nic dodać, nic ująć. Najpierw trzeba nauczyć się jako tako grać, a potem dopiero zająć się trudnymi manewrami w grze środkowej i w końcówkach, bo wcześniej po prostu ich się nie zrozumie. Nie zrobi się pompki na jednej ręce nie umiejąc zrobić jej na dwóch.
Szach, bicie, bicie, ściągam, bronię, wymuszam i realizuję. _________________ Myślenie jest rzeczą ludzką więc myśl gdy jesteś człowiekiem.
VII powolniak, tpp
Gdyby w tej pozycji ruch należał do białych, to wygrywałyby poprzez Kg8!! i czarne są w zugzwangu (np. ...g5 1. h5!). Ale ruch przypada na czarne, więc obie strony są w zugzwangu i remis nieunikniony.
Przyznaję, że niemal wszystkie moje posty w tym temacie to brednie i po prostu nie miałem racji- przepraszam. Znajomość końcówek jednak się przydaje, czego sam doświadczyłem(ostatnio choć prawie w ogóle nie gram, to trochę popracowałem nad tym elementem m.in. dzięki książkom Zerka). Jeśli jest taka możliwość, to niech moderator usunie moje posty z tego tematu a jeśli nie, to niech pod spodem napisze, że autor tych postów pisał głupoty i sam się do tego przyznał.
W tym temacie(i nie tylko) padło też wiele przykrych słów pod adresem co niektórych. Jak ktoś mnie atakuje, to się bronię, ale w kilku momentach jednak mocno przegiąłem, m.in. zbytnio atakując rodzinę acidity(głównie jego). Od początku za mną nie przepadałeś(choć ja tak naprawdę nic do Ciebie nie miałem i przesadziłem w wielu postach), ale mimo wszystko to nie dawało mi prawa do takich tekstów pod Twoim adresem. Przepraszam za to. Jeśli ktoś jeszcze poczuł się urażony moimi postami, to też przepraszam. Sympatii forumowiczów zapewne już nie odzyskam, mówi się trudno, ale sam sobie na to zapracowałem.
W tym temacie(i nie tylko) padło też wiele przykrych słów pod adresem co niektórych. Jak ktoś mnie atakuje, to się bronię, ale w kilku momentach jednak mocno przegiąłem, m.in. zbytnio atakując rodzinę acidity(głównie jego). Od początku za mną nie przepadałeś(choć ja tak naprawdę nic do Ciebie nie miałem i przesadziłem w wielu postach), ale mimo wszystko to nie dawało mi prawa do takich tekstów pod Twoim adresem. Przepraszam za to. Jeśli ktoś jeszcze poczuł się urażony moimi postami, to też przepraszam. Sympatii forumowiczów zapewne już nie odzyskam, mówi się trudno, ale sam sobie na to zapracowałem.
Czyżby metamorfoza i chęć pojednania po 10 kwietnia ...
Pojednania raczej nie będzie, bo takich konfliktów, przykrych słów się nie zapomina. Jak ktoś kogoś nie lubił przez ileś lat, to go nigdy nie polubi, ale jeśli ktoś przesadzi(i zda sobie z tego sprawę), to powinien przeprosić, więc przeprosiłem.
Metamorfoza? Zwyczajnie zdałem sobie sprawę, że nie miałem racji w wielu kwestiach. Nie żałuję, że broniłem swojego zdania, bo nie mogłem inaczej postąpić skoro(jak się okazało błędnie) byłem przekonany o swojej racji. Teraz zrozumiałem, że się myliłem, więc przyznaję się do błędu.
Przyznaję, że niemal wszystkie moje posty w tym temacie to brednie i po prostu nie miałem racji- przepraszam. Znajomość końcówek jednak się przydaje, czego sam doświadczyłem(ostatnio choć prawie w ogóle nie gram, to trochę popracowałem nad tym elementem m.in. dzięki książkom Zerka)....
...Metamorfoza? Zwyczajnie zdałem sobie sprawę, że nie miałem racji w wielu kwestiach. Nie żałuję, że broniłem swojego zdania, bo nie mogłem inaczej postąpić skoro(jak się okazało błędnie) byłem przekonany o swojej racji. Teraz zrozumiałem, że się myliłem, więc przyznaję się do błędu.
Jesli to mozliwe to prosilbym o wyjasnienie (jesli nie tu to chociaz na prv) tego W JAKI SPOSOB (dlaczego) doszlo do tej przemiany, zamiany czy tez innego spojrzenia na temat koncowek? Przyznaje, ze jestem w ciezkim szoku, bo zupelnie sie tego nie spodziewalem. Szczegolnie mnie to dziwi, poniewaz o ile dobrze pamietam to chyba ZADNE argumenty podawane przez rozne strony nie byly w stanie cie przekonac do braku slusznosci twojej postawy (pogladow) - w tym takze i moje. Dlatego jaka sila sprawila, ze jednak zmieniles zdanie (poglad) dotyczacy sensu nauki koncowek?
No i na koniec zapytuje Cie drogi Luke: jak OBECNIE wyglada twoja opinia w temacie koncowek (o ile mozesz to zaprezentuj w kilku zdaniach lub punktach to co uwazasz za najbardziej istotne). Dziekuje _________________ Grajac w szachy (na)ucz sie myslec. Odtwarzanie zostaw innym. Myslenia nie da sie zastapic pamiecia, jesli marzysz o sukcesach a nie super pamieci!
Jesli to mozliwe to prosilbym o wyjasnienie (jesli nie tu to chociaz na prv) tego W JAKI SPOSOB (dlaczego) doszlo do tej przemiany, zamiany czy tez innego spojrzenia na temat koncowek?
Jak wiesz moja motywacja do szachów od jakiegoś czasu jest niewielka, więc próbuję robić co kolwiek, by nie zapomnieć do końca jak się gra . Postanowiłem więc m.in. przerobić trochę materiału z różowych książeczek Zerka i doszedłem do wniosku, że jest to w jakiś sposób przydatne.
chess_amator napisał:
No i na koniec zapytuje Cie drogi Luke: jak OBECNIE wyglada twoja opinia w temacie koncowek (o ile mozesz to zaprezentuj w kilku zdaniach lub punktach to co uwazasz za najbardziej istotne). Dziekuje
1. Umiejętność dokładnego liczenia wariantów.
2. Umiejętność planowania.
3. Wiedza, tzn. nie wkucie na pamięć ileś tam pozycji, ale dokładne przerobienie tych przykładów.
4. Intuicja (szczęście...). Nie oszukujmy się- w końcówkach często nawet najlepsi grają typowo intuicyjnie, bo policzenie wszystkiego w wielu przypadkach nie jest możliwe. Szachistom typu Karpow nie można odmówić najwyższej klasy w trzech pierwszych punktach, a jednak nie raz dostali w 4 litery od teoretycznie gorszych przeciwników i o wiele słabszych w grze końcowej.
No i na koniec zapytuje Cie drogi Luke: jak OBECNIE wyglada twoja opinia w temacie koncowek (o ile mozesz to zaprezentuj w kilku zdaniach lub punktach to co uwazasz za najbardziej istotne). Dziekuje
1. Umiejętność dokładnego liczenia wariantów.
2. Umiejętność planowania.
3. Wiedza, tzn. nie wkucie na pamięć ileś tam pozycji, ale dokładne przerobienie tych przykładów.
4. Intuicja (szczęście...). Nie oszukujmy się- w końcówkach często nawet najlepsi grają typowo intuicyjnie, bo policzenie wszystkiego w wielu przypadkach nie jest możliwe. Szachistom typu Karpow nie można odmówić najwyższej klasy w trzech pierwszych punktach, a jednak nie raz dostali w 4 litery od teoretycznie gorszych przeciwników i o wiele słabszych w grze końcowej.
Dzieki za odpowiedz (nie do konca jestem przekonany, ze sie "nawrociles", ale byc moze kiedys cos wiecej napiszesz).
Natomiast moje punkty wzgledem koncowek ukladaja sie w taki oto sposob:
1. Umiejętność planowania.
2. Wiedza, tzn. nie wkucie na pamięć ileś tam pozycji, ale dokładne przerobienie tych przykładów {dla mnie to jest zrozumienie pozycji}
3. Umiejętność dokładnego liczenia wariantów
Z kolei element taki jak intuicja daje mi od razu "podglad" na to co moze sie czaic w danej pozycji - tak jakby czerwona lampka, ktora mowi "tu chyba pozycja jest troche glebsza niz wyglada na pierwszy rzut oka". Natomiast szczescia nie uwzgledniam jako element gry, lecz jako element "spoza gry". Oznacza to, ze jesli WSZYSTKO w/w zawiedzie, wowczas mozna liczyc na cud (zwany szczesciem).
Pewnie ktos sie zdziwi, ze pominalem jeszcze jeden GLOWNY (nawet nie pierwszy, tylko "zerowy") element . Nie, nie pominalem, lecz zostawilem na sam koniec: chec rozegrania bardzo dobrej partii i pokazania wszystkiego na co mnie stac (niektorzy mawiaja na to "fighting spirit"). Bez tego nie ma co dla mnie siadac do POWAZNEJ partii (takiej, w ktorej chce sprawdzic na ile mnie stac, a nie rozegrac jak najszybciej i wrocic do domu). _________________ Grajac w szachy (na)ucz sie myslec. Odtwarzanie zostaw innym. Myslenia nie da sie zastapic pamiecia, jesli marzysz o sukcesach a nie super pamieci!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach