Zgłaszać się można do 30 czerwca, potem wpisowe wzrasta o 50 zł (doświadczenie uczy, że i tak spora grupa zgłosi się później). Forumowicze, tu należało przyjechać a nie na OMG. Tutaj wygrać coś będzie chociaż można... _________________ 1916 elo, gram na 1616.
Zgłaszać się można do 30 czerwca, potem wpisowe wzrasta o 50 zł (doświadczenie uczy, że i tak spora grupa zgłosi się później). Forumowicze, tu należało przyjechać a nie na OMG. Tutaj wygrać coś będzie chociaż można...
Trzeba się łączyć się z forumowiczami i samemu również ruszyć się do Gdańska Zapraszam do Gdańska
Może mi ktoś wyjaśnić tempo gry, którym będzie rozgrywany turniej:
90'/40 + 30' + 30'' na ruch
Jak mam sprawdzić czy mieszczę się w czasie z tymi 40 ruchmi w 90 minut skoro jest dodawane po każdym ruchu 30 sekund? Jakieś strasznie skomplikowane te tempo gry - kto to wymyślił. I kiedy dodawane jest te 30 minut - po moim 40 ruchu?
Powinno być sprecyzowane, czy 30" na ruch od początku partii czy tylko po 40 posunięciu.
W każdym razie skoro są dodawane sekundy, to zegary będą elektroniczne, więc nie zgubisz się - po prostu musisz zrobić 40 posunięć zanim wskaże 0.00.
Po 40 posunięciu czarnych, do obu zegarów dodawane jest po pół godziny i gra się do końca, z dodatkiem 30 sekund na ruch;)
Już jutro, 17-ego lipca rozpocznie się w Warszawie MIĘDZYNARODOWY FESTIWAL SZACHOWY im. Mieczysława Najdorfa. Będzie to szczególna okazja, gdyż odbędzie się ona w setną rocznicę urodzin wielkiego szachowego mistrza urodzonego w Grodzisku Mazowieckim. Będzie to jeden z największych i najbardziej prestiżowych turniejów szachowych w Polsce – zarówno pod względem ilości, jak i siły gry zawodników.
Faworytów do końcowego zwycięstwa jest wielu – żaden zawodnik nie wyróżnia się zdecydowanie klasą gry od reszty zawodów. Z Polaków największe szanse zdaje się mieć arcymistrz Bartłomiej Macieja, który ostatnio znalazł swoją drugą młodość i już niedługo powinien przekroczyć barierę rankingową 2650. Dwa tygodnie temu dzielił pierwsze miejsce na Wrocławskim Festiwalu Szachowym, jednak zwycięstwo wówczas przypadło innemu zawodnikowi. Może tym razem będzie miał więcej szczęścia. Polacy zapewne również liczą na dobry występ Moniki Soćko, która już nie raz udowadniała, że potrafi wygrywać z mężczyznami. Zawdonicy zagraniczni są w dużej części reprezentowani przez młodych zawodników – Żygałko, Hammer czy Erdos nie skończyli jeszcze 25 roku życia, a mimo to znajdują się w czołówce rankingowej turnieju. Słowem, zapowiada się interesujący turniej.
Organizatorzy przyzwyczaili już nas do świetnej pracy przy turniejach w szachowych, od wielu lat organizują największe polskie festiwale, z Mistrzostwami Europy w Szachach Szybkich włącznie. Dlatego cieszę się, że będę miał przyjemność dla Państwa na bieżąco relacjonować warszawskie rozgrywki.
Jest elegancko. Lubię ten turniej, bo nie gra się tu w piwnicy przy zapyziałych stolikach, tylko w komfortowych warunkach i to niezależnie od zajmowanej deski. Wspomniana klima działa sprawnie i idzie znieść atmosferę na sali nawet przy 300 osobach. W tym roku ogólnie mniej przyjezdnych, brak też kołówki dla arcymisiów. Kto nie gra niech żałuje.
Moim przeciwnikiem w pierwszej rundzie był mocno starszy jegomość z I kategorią, bez elo. Nim przejdę do partii - podczas gry cały czas gadał, nachalnie proponował remis i głośno oświadczał, że danej pozycji nie wygram. A na koniec dostało mi się, że gram za bardzo serio. Nie lubię takiego zachowania, ale Pan w sumie sympatyczny, więc awantury nie było. Co do partii - grałem słabo, do ok. 25 posunięcia wręcz żenująco. Potem jednak powstała wyraźniejsza pozycja i metodą prób i błędów udało się wygrać pionka oraz przejść do lepszej, ale bardzo trudnej końcówki. Na szczęście udało się znaleźć wygrywający plan z poświęceniem jakości, na znalezienie którego strawiłem ok. 20 minut. To też jedyny pozytywny aspekt tej partii, jedyny moment gdzie grałem konkretnie i celowo a nie z ruchu na ruch. Dostałem w efekcie wygraną końcówkę wieżową. Realizowałem chyba dobrze, by w pewnym momencie zacząć popełniać techniczne niedokładności i przeciwnik zdołał jeszcze postraszyć. Na strachu się skończyło, czarne koniec końców wygrały. Przeciwnik bardzo niewygodny, od początku grał stanowczo na remis i dość solidnie. Na pewno przy 16 numerze startowym mogłem trafić na znacznie słabszego przeciwnika, ale z drugiej strony rozgrzewka znakomita. Forma bardzo przeciętna niestety. Czekam na kojarzenie, po czym pędzę na forum "Samopomocy". Zapis poniżej:
Ważne, że wygrałeś, liczy się wynik. Dziś zagrałeś słabo, a jutro możesz rozegrać partię swojego życia. Hiszpania i Holandia na mundialu nie błyszczały, a doszły do finału natomiast Niemcy wszystkich zachwycali, a ledwie brąz zdobyli.
Runda 1:
Można powiedzieć, że partia lokalna grana z zawodnikiem z klubu (bilans między nami tak na oko remisowy). Moja pierwsza w życiu wygrana z zawodnikiem ELO liczona do częściówki (no bo turniej zgłoszony do FIDE). Praktycznie podstawka gońca i mając przewagę figury straszne męki z mojej strony aby doprowadzić to do końca.
Runda 2:
Chciałem po raz pierwszy wygrać z zawodnikiem z rankingiem I - niestety nie udało się. Wiedziałem co będzie grał ale nie miałem czasu się przygotować. Zdecydowałem się iść w warianty znane mojemu przeciwnikowi i to może był błąd - nie bardzo wiedziałem co grać i oddałem gońca za skoczka i potem było już ciężko. Mając hetmana na linii A szukałem kończącej kombinacji ale jej nie było aż przy około 30 ruchu było cięko z czasem u mnie i musiałem trochę pograć z mojej strony w blitza aby po 40 ruchu dostać dodatkowe 30 minut.
Morał z dnia dzisiejszego następujący:
- jak nie znasz debiutu to nie pchaj się w warianty, które gra przeciwnik
- jedynki wcale nie są takie straszne - da się z nimi powalczyć
Z dużej chmury... Przeciwnik rozegrał debiut bardzo ekstrawagancko, w dodatku podobne ustawienie widziałem gdzieś podczas przygotowań do partii. Zdobyłem pionka, po czym realizacja była mało problematyczna - z tego jednak tylko powodu, że przeciwnik praktycznie nie utrudniał zadania. Wygrana dużo bardziej czysta niż wczoraj, ale niedokładności znów sporo. Najgorzej, że nie zabrałem drugiego pionka - źle policzyłem wariant w 17. posunięciu, obawiając się Sxh2+. Zapis poniżej, zapraszam też za moment do tematu samo pomocy.
Wygrana i jak widac po zegarze - dość szybka. Korzystając z wcześniejszego powrotu zrobię co mam zrobić, a wieczorem wrzucę zapis i komentarz. Kaczmar stoi znakomicie, ale zbliżał się do niedoczasu. _________________ 1916 elo, gram na 1616.
Ciekawa historia zdarzyła się tuż przed partią. Otóż mój przeciwnik rozmawiał z sąsiadem z deski nr 9, który tłumaczył mu właśnie wariant ... Swiesznikowa. A jakaż cudowna była mina mojego oponenta, gdy zobaczył c5 na desce. Nie uwierzycie, ale na zapisie napisał z wyprzedzeniem 1 ... c6. Ale coż, to jego problem. Udało się zgadnąć wariant - faktycznie poszło 7.Sd5 w Swiesznikowie. Ocenę samego debiutu zostawię Ecconowi (konkretnie to 10. Ge3?!), tylko jedna uwaga. Ta partia pokazuje, jak bardzo liczą się idee, a nie zawsze konkretne warianty. W danej partii poświęciłem pionka e5 po to, by otworzyć pozycję białego króla, ale przede wszystkim, by umiejscowić na tym polu własnego skoczka. Proszę spojrzeć na tą pozycję:
Za cenę małego pioneczka, białopolowy goniec jest praktycznie zapatowany, a skoczek podobnie nie ma wielu pól. Partia trwała jeszcze 8 posunięć. A wszystko to stąd, że widziałem identyczny zamysł podczas przygotowań, przeglądania partii.
Ogółem przeciwnik grał dość słabo, ale obrońcy zawsze trudniej. Inna rzecz, że to on powinien był atakować, ale stracił niepotrzebnie czas i inicjatywę. Wkrótce to był samograj - na partię zużyłem łącznie 30 min (licząc czas dodawany). Podsumowując, ryzyko związane z wyborem wariantu się opłaciło. Przeciwnik bardzo młody, więc za kilka lat z pewnością role się odwrócą. Ja tymczasem cieszę się z 3 punktu, świadom jednak, że od jutra tylko walka z szachistami porównywalnej klasy co autor:
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach