Widząc, że przeciwnik zna debiut postanowiłem namieszać no i namieszałem. Chciałem zagrać g3 Gg2 i 0-0 no i dostałem za swoje - roszady już nie zdążyłem i się posypało. Jedynka nie została zdobyta. Nie tym razem.
Dołączył: Aug 11, 2005 Posty: 759 Skąd: Dzierżoniów
Wysłany: Pią Lip 23, 2010 10:03 pm Temat postu:
Pierwsza refleksja, należy spodziewać się obrony francuskiej ale możliwe i c5 i e5, to pojedyncze partie.problem w tym, że nikt go nie sprawdzał co on umie w obronie francuskiej, bo grano tylko ciekawostki - 6 razy wariant wymienny i po razie 2.He2 i 2.Sc3
To jest kłopot, bo wariant wymienny odradzam przy grze na wygraną a co zagra na 3.Sc3 nie wiadomo, na 3.Sd2 pewnie 3...c5.
Można czegoś szukać w tym wymiennym, ale nie wiem czego.Ty masz jakieś doświadczenia w obronie francuskiej białymi więc musisz je wykorzystać.
Graliśmy do mniej więcej 21:30 i chyba skończyliśmy jako ostatni. Przeciwnik zagrał 3. Sc3, zatem wszystkie przedpołudniowe rozważania poszły do kosza. Debiut chyba ok, ale na pewno nie dostałem pozycji, która pozwalałaby walczyć o punkt. Musiałem być cierpliwy. Koniec końców doczekałem się końcówki - od 25 posunięcia przeciwnik popełnia niedokładności. Ogólnie odnosiłem wrażenie, że on gra raczej po to, by nie przegrać i jak już coś próbował, to tak jakby z obowiązku. Kilka pasywnych ruchów i pozycja z ciut gorszej zrobiła się lepsza dla czarnych - zainkasowały one pionka. Jednak wieżówka to wieżówka i kapitał był wciąż skromny. Nie rozegrałem stadium tak do 55 ruchu optymalnie, ale z daleka już widziałem pozycję wygrywającą i poszedłem na nią. W pewnym momencie na pewno można było wygrać szybciej (62. ... Wf1?!), ale spokojnie dociągnąłem do końca. Jak ktoś chciałby obejrzeć jak wygląda budowanie mostu w takiej elementarnej wieżówce, to ma dobrą okazję (choć jedno tempo zmarnowałem).
Podsumowując, partia ta była dość przewidywalna. Przeciwnik miał zejść z właściwej drogi dopiero w końcówce i takoż się stało. Potem też grał niedokładnie i koniec końców musiał się poddać, choć bronił się bardzo dzielnie i na szczęście nie zrezygnował przedwcześnie. Łyżka dziegciu to fakt, że pół partii dawał swoim zachowaniem do zrozumienia, że "to przecież remis". No cóż, nie od dzisiaj wiadomo, że pozycja remisowa to nie to samo, co zremisowana. _________________ 1916 elo, gram na 1616.
Runda 7 - jak się gra na remis to niestety można umoczyć
Grałem typowo na remis bo remis dawał mi normę na II. A tak to jutro muszę wygrać i wtedy też będzie II.
Trzymam kciuki Kaczmar za twoja 2kat! W koncu w POWOLNIAKU za kilka tygodni rozgromisz mnie jak swieza 2ka stara zardzewiala 2ke! _________________ Grajac w szachy (na)ucz sie myslec. Odtwarzanie zostaw innym. Myslenia nie da sie zastapic pamiecia, jesli marzysz o sukcesach a nie super pamieci!
Kaczmar gra w silnej jak na siebie grupie, więc od razu wynik rankingowy jest lepszy i szansa na II jest, choć musi zagrać bardzo dobrze resztę turnieju. Nie wiem jak wygląda sprawa z częściówkami, czy szansa na jakieś w miarę przyzwoite elo jest?
Marcinos musi najpierw dojść do elo minimum 1950-2000(będzie to cholernie trudne w B), aby mieć jakąś szansę udziału w A w najsilniejszych turniejach(teoretycznie zwykle trzeba 2000-2100, ale czasem jak trochę brakuje, to też się da) i zwiększyć solidnie swój ranking, bo w B szanse na to są dużo mniejsze.
Dołączył: Mar 26, 2005 Posty: 1200 Skąd: mam wiedzieć?
Wysłany: Sob Lip 24, 2010 9:44 am Temat postu:
A tak z innej beczki, Marcinos, ile wziąłeś za wykorzystanie swojego wizerunku na plakacie promującym Najdorfa 2010? Trochę tego pewnie było, zważywszy że pieniążki to Ty liczysz zawodowo, a i jeszcze dałeś im zdjęcie z rundy, którą nie najlepiej wspominasz...
Pozdrawiam,
brainw0rker "Sokole Oko"
_________________ W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy to mogli dowodami obalić?
Strzałeczka!
A tak z innej beczki, Marcinos, ile wziąłeś za wykorzystanie swojego wizerunku na plakacie promującym Najdorfa 2010? Trochę tego pewnie było, zważywszy że pieniążki to Ty liczysz zawodowo, a i jeszcze dałeś im zdjęcie z rundy, którą nie najlepiej wspominasz...
Pozdrawiam,
brainw0rker "Sokole Oko"
Haha, nie sokole tylko kurze. To jest zdjęcie z rundy nr 6, nie 7. _________________ 1916 elo, gram na 1616.
Koniec końców zagrałem jednak wariant 5. Sc3 w Petroffie, chcąc ostro powalczyć. Jednak moja nieznajomość debiutu pozwoliła przeciwnikowi szybko uprościć pozycję i zgodzono się na remis. W 21 posunięciu źle policzyłem wariant i nie wybrałem optymalnej odpowiedzi, po której mogłem dostać delikatnego plusa. Wynik pewnie byłby ten sam, ale gralibyśmy dłużej niż te 75 min. Szkoda, sąsiednie deski pewnie uciekną i jutro wygrana będzie koniecznością, a nie wisienką na torcie.
Za to na 4 desce w turnieju A Swiesznikow zagrał Macieji wariant CK 3.exd cxd 4. Sf3 tak tutaj omawiany. Macieja odpowiedział 4 ... Sc6 i z tego co widzę, stoi całkiem nieźle. _________________ 1916 elo, gram na 1616.
Dołączył: Aug 11, 2005 Posty: 759 Skąd: Dzierżoniów
Wysłany: Sob Lip 24, 2010 6:09 pm Temat postu:
Za długo nie pograliście. W końcowej pozycji też jeszcze można było grać, bo białe stały trochę lepiej. Wczoraj w nie lepszej pozycji zdobyłeś punkt.
A wracając do debiutu to moim zdaniem w grze praktycznej lepsze jest 7.Ge3!?. Ja grając dwie partie sporo czasu rozważałem czy 7.Ge3 czy 7.Gf4. Wyszło mi, że po Gf4 nie bardzo wiem jak grać nawet czytając książkę i przeglądając partie.
Ty znalazłeś się w takiej samej sytuacji - zagrałeś 7.Gf4 i stał on na tym polu, przeszkadzając tylko Tobie w zagraniu f4, aż do 24.Ge3 i kiedy stanął lepiej to remis .
Ale rzeczywiście kilka godzin to za mało, aby dobrze ten wariant przygotować, tym bardziej, że nie jest on oparty na taktycznych chwytach a raczej na grze pozycyjnej.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach