Marcin walczył bardzo bardzo długo, prawie cztery godzinki. Zostało po wieży i pionku. Grał mocno i solidnie przez cały turniej. Dość powiedzieć, że przegrywał tylko z panami, co mają 2300 ELO. Zasłużył na tę jedynkę. _________________ wszystkich was pokonam
Marcinos wypełnił normę na I tak jak przypuszczałem- gratulacje.
pooher rzeczywiście miał sporego pecha w losowaniu co pokazuje, że w grupie B bardzo ciężko jest zrobić II. Skoro w B byłeś tak blisko, to w A zapewne by Ci się to udało, więc następnym razem spróbuj zagrać w A(kilku z 1600 zwykle ma prawo tam grać).
Dziękuję wszystkim za miłe słowa i gratulacje. Uzupełniam zapisy, a w poście poniżej znajdziecie moją relację z turnieju - najpierw partie, a potem wrażenie ogólne.
Cóż, rozstawienie zrobiło swoje i przyszło mi walczyć z turniejową "trójką". Z debiutu wyszedłem całkiem nieźle, potem miałem możliwość wzięcia ofiarowanego piona. Z obawy przed komplikacjami (źle policzyłem warianty) nie podjąłem wyzwania. W pewnym momencie przeciwnik napadł na mojego piona na skrzydle hetmańskim i gra się skończyła - ale nie dlatego, że pionek padł. Zwyczajnie przestałem wcielać swoje pomysły w życie, miast tego ograniczyłem się już tylko do reakcji na groźby przeciwnika, coraz to nowe. Pozycja przez takie tańczenie do melodii oponenta szybko się pogorszyła, następnie ładna ofiara jakości i moja pozycja nie nadawała się już do niczego.
Ogólnie nie było tragedii, zwyczajnie przeciwnik podporządkował mnie swojej woli. Dobry zawodnik by takiej pozycji po debiucie nie przegrał.
Runda 2 - białymi z Jerzym Kanachem (1433)
Dla kontrastu przeciwnik "słabszy" od poprzedniego o blisko 900 punktów. O perypetiach ze zdrowiem przeciwnika pisałem kilka postów wcześniej, powtarzać się nie będę. Z perspektywy czasu widzę, że za bardzo chciałem zakończyć partię już w debiucie. W związku z tym zagrałem odrobinę ryzykownie i chociaż udało się zdobyć jakość, to aktywne figury przeciwnika były niezłą rekompensatą. Realizacja przewagi szła słabo - sporo pasywnych posunięć, decentralizujących figury. Być może czarne stanęły odrobinę lepiej mimo deficytu materialnego. Przeciwnik grał jednak dość dziwnie, cofał się do tyłu, a później jeszcze podstawił figurę.
Ciężko coś dobrego napisać o tej partii, była raczej słąba z obu stron. Musiałem wygrać i jakoś się udało.
Runda 3 - białymi z Janem Adamskim (2300)
Kojarzenie spłatało mi figla. Mój przeciwnik jest niezwykle utytułowany, choć ostatnimi czasy odrobinę obniżył loty - sporo remisów z gorszymi zawodnikami. Mimo to siła gry wielka. Z debiutu udało się wyjść dobrze, przeciwnik wybrał wariant boczny w obronie sycylijskiej ( 2 ... e6) i biegał hetmanem po całej szachownicy. Poczułem się pewnie i zaproponowałem wymianę hetmanów, co całkowicie wyrównało pozycję, a jednocześnie było początkiem mojej zguby. Każde posunięcie przeciwnika było celowe, a przy tym wykorzystywał dezorganizację moich figur i ostro przycisnął. Pogubiłem się i znalazłem prędko w przegranej pozycji.
Dobra lekcja. Przeciwnik znakomicie wykorzystał moją słabą grę. Partia wręcz podręcznikowa, z gatunku jak karać bezplanowe, sztuczne ruchy. Mimo porażki byłem nią urzeczony.
Runda 4 - czarnymi z Ryszardem Tomczykiem (1608)
By liczyć się w turnieju, znowu musiałem wygrać. Mój przeciwnik nie gra zbyt dobrze (dziwnie to dobre słowo) i w związku z tym postanowiłem wypróbować nowy debiut - padło na obronę Grunfelda. Trudno mówić o poważnym teście - przeciwnik nie zna teorii, więc czarne szybko wyrównały. Musze jednak napisać, że pozycja średnio mi się podobała. Niby dynamiczna, ale zwyczajnie "nie moja". Białe grały dość słabo i ograniczały się do jednoruchowych straszaków. W efekcie wymieniły swojego dobrego gońca, wyprowadziły skoczka na bandę (stał tam ok. 20 ruchów) i ogólnie strategicznie stanęły źle. Koniec końców zdobyłem jakość za pionka z dobrą pozycją, która szybko przekształciła się w wygraną, ponownie na skutek błędów przeciwnika.
Niewiele ta partia, oprócz punktu, dała. Zwyczajnie przeciwnik aktywnie pomagał w zwycięstwie. Niby nic nie podstawił, ale strategicznie...
Runda 5 - białymi z Rafałem Szymczakiem (2025)
Dopiero od 5 rundy tak naprawdę turniej się zaczyna. Wcześniej przeciwnicy albo za mocni, albo za słabi . Przeciwnik znany z robienia bardzo wielu remisów, zarówno z dużo silniejszymi jak i słabszymi. Z połówki byłbym zadowolony, ale przed partią przygotowałem sobie kilka wariantów. Nie zaistaniły one jednak na szachownicy - przeciwnik wybrał gorszy wariant w skandynawskiej (3 ... Hd6), którego wad jednak nie wykazałem. Szybko otrzymaliśmy pozycję z pogranicza gry środkowej i końcówki. Była ona wyraźnie lepsza dla białych - słaby pion na b4 u czarnych plus wolniak na a4 zapewniały przewagę w każdej końcówce. Czułem wygodę ojej pozycji, ale zacząłem grać jak partacz. Tragiczna wymiana mocnego skoczka na ograniczonego gońca sprawiła, że moja przewaga wyparowała w dodatku nadziałem się na taktyczną sztuczkę. Tak oto zrodziła się idea poświęcenia figury w zamian za dwa złączone wolniaki, tak wykpiona przez forumowiczów. Zazdrość koledzy? Udało się wyśmienicie, choć przeciwnik na pewno mógł się bronić lepiej. To tylko pokazuje, jak w praktycznej grze obrona podobnych pozycji jest trudna. Wiele trudnych wariantów do policzenia, tym bardziej że obrona była prowadzona przy wykorzystaniu skoczka.
Podobała mi się ta partia, mimo słabszej gry w środkowej jej części. Rzadko zdarza się okazja do takich ofiar i naprawdę jestem z tego zadowolony. To było po prostu przyjemne wziąć pionka b i patrzeć, jak przeciwnik pewnie wykonuje swoje ruchy, sądząc, że wygrywa. A tu nagle okazuje się, że pozycja jest trudna, miast wygranej...
Runda 6 - czarnymi z Michałem Solnickim (1996)
Długo przygotowywałem się do tej partii. Przeciwnik to zdolny junior, grający naprawdę mocno. Musiałem po debiucie dostać rozsądną pozycję do grania. Jak na złość jednak, przeciwnik nie poszedł w swój ulubiony wariant wymienny w Gambicie hetmańskim, tylko wybrał główną linię. Te jednak znam nieźle, a wariant TMB (7 ... b6) należy do bardzo solidnych. Przeciwnik nie do końca skumał pozycję i zagrał debiut niekonsekwentnie. W efekcie pozycja wyrównała się całkowicie. Gra stała się czysto manewrowa bez cienia przewagi żadnej ze stron. Zaczęliśmy powtarzać posunięcia, ale przeciwnik remisu nie chciał. Począł wolno przenosić figury na skrzydło królewskie, ale nic tam się czarnym nie działo - ba, same planowały coś makiawelicznego. De facto przeciwnik ustawił pomocnika - jego figury ograniczały własnego króla. Drobne przeoczenie, białe pozwoliły przerzucić wieżę na pierwszą linię i koniec - mat, labo gigantyczne straty materialne. Przeciwnik dograł do mata, chwała mu za to!
Nieszczególna partia, dobra ilustracja zasady, że w remisowej pozycji nie gra się na wygraną - bo inaczej się przegrywa.
Runda 7 - białymi z Piotrem Nguyenem (2366)
Złośliwe kojarzenie dało mi okazję ponownie zmierzyć się ze znakomitym przeciwnikiem. Ten jednak nie dał mi żadnych szans. Partię przegrałem jeszcze przed jej rozpoczęciem, w głowie. Grałem oboronę francuską szalenie pasywnie i w efekcie przeciwnik porozstawiał mnie po kątach. Jeszcze desperackie poświęcenie na f7 i żenujące zakończenie, partia trwała nie całą godzinę.
Tragiczna partia, zdecydowanie najsłabsza z rozegranych przeze mnie na turnieju w Milanówku w roku 2009.
Runda 8 - czarnymi z Krzysztofem Wyszomirskim (1683)
Niestety nie miałem jak przygotować się do partii. Interesowało mnie tylko zwycięstwo, a CK nie nadaje się do walki o nie. Ale nie chciałem iść w sycyla nie wiedząc co przeciwnik grywa, jeszcze nadziałbym się na jakiś chory wariant. Niestety, przeciwnik otwarcie dążył remisu. Wybrał pasywny, solidny wariant białymi a następnie wymieniał figury po koolei, nie próbując w ogóle zaostrzyć walki. Liczyłem jeszcze na ogranie go w końcówce, ale ta wcale nie była dla czarnych lepsza. Koniec końców przyjąłem zaproponowany remis - nie chciałem skończyć jak mój przeciwnik w szóstej rundzie.
Partia bez historii. w życiu nie spotkałem przeciwnika tak otwarcie grającego na remis, tym bardziej że jest on znany raczej z ataku za wszelką cenę.
Runda 9 - białymi z Carlosem Alvarado (2184)
I znowuż kojarzenie mało łaskawe, przeciwnik naprawdę trudny. Byłem pewien, że tylko zwycięstwo dałoby normę na I, ale nieszczególnie w nie wierzyłem. Zwyczajnie zacisnąłem zęby i miałem zamiar postawić bardzo twarde warunki. Byle tylko wyjść z debiutu. To udało się dość prosto i otrzymaliśmy równą pozycję, z szansami jednak dla obu stron. Grało mi się dobrze, a przede wszystkim miałem w głowie plan. Cudowne uczucie. nawet jeśli nie był dobry, to ani jeden mój ruch w fazie środkowej nie był chaotyczny czy losowy. Cały czas trzymałem blokadę na hetmańskim i z wszystkich sił cisnąłem słabego pionka w obozie czarnych, taktycznymi i pozycyjnymi metodami. Dzięki temu przeciwnik był skrepowany i jego kontrakcje miały ograniczony zasięg. Koniec końców doszło do końcówki, która szybko nabrała remisowego charakteru. I tak też zakończyła się partia, napór peruwiański powstrzymany, a norma stała się rzeczywistością - choć to okazało się dopiero wieczorem.
Moja najlepsza partia - żadnego suwania, tylko każdy ruch był przemyślany. 4 godziny ciężkiej walki, a nagroda bardzo miła...
Garść statystyk jutro, wraz z wrażeniami ogólnymi. _________________ 1916 elo, gram na 1616.
I wrażenia na koniec...
Turniej ma miłą atmosferę. Chamstwo sporadyczne, cisza na sali i żadnych przykrych sytuacji. To zapewniają uczestnicy oraz sędziowie, którzy nie ingerują bez potrzeby. Gorzej jednak z otoczką. W tym roku nie było nawet bufetu - nie mówiąc o bezpłatnym prowiancie. Należało zaopatrywać się w pobliskich sklepach. Trochę także ujmuje rangi turniejowi B fakt, że gra się tam na gorszym jakościowo sprzęcie. Tak nie powinno być. A przecież wpisowe poszło w tym roku w górę o 20 zł... Zaiste, stówa za możliwość konfrontacji z lepszymi od siebie to jednak sporo.
Liczbowo przedstawia się to tak:
Miejsce - 11 (nr startowy - 20)
Liczba zdobytych punktów - 5 z 9 partii, 2,5/5 białymi oraz 2,5/4 czarnymi
Ranking uzyskany - 2010, wyrobiona norma na I
Ranking średni przeciwników - 1983 (Przedział <1433, 2366>)
Zmiana rankingu elo: +27 punktów
Turniej uważam za udany. Gra przeciętna i na pewno nie na poziomie 2000 ale też nie totalna beznadzieja. Jakiś postęp jest. Bardzo ciekawy dobór przeciwników - blisko 3 graczy >2300 zawyżało średni ranking, ale też przeciwnicy 1400 i 1600 go zaniżali, więc jakoś się to wypośrodkowało. Osobiście liczyłem na więcej pojedynków z zawodnikami 1900-2000, tymczasem trafiły mi się z nimi tylko dwie partie. Tak, dobry to był turniej, teraz należy to powtarzać regularnie...
Podsumowanie jednym zdaniem " Przegrywam już tylko z 2300" I tym humorystycznym akcentem... _________________ 1916 elo, gram na 1616.
Fajna, obszerna relacja z turnieju, ja jednak do czegoś się przyczepię .
Marcinos napisał:
przeciwnik wybrał gorszy wariant w skandynawskiej (3 ... Hd6), którego wad jednak nie wykazałem.
Dlaczego ten wariant jest gorszy od 3....Ha5? Nigdy nie grałem 3....Hd6 i nie znam jego teorii, ale jakiś czas temu szukałem w necie partii o skandynawce z 2....H:d5 i posunięcie 3....Hd6 wydało mi się równie często(jeśli nie częściej) grane przez bardzo silnych szachistów co Ha5. Mnie osobiście to posunięcie się nie podoba, ale skoro często grają to arcymistrzowie, to nie wiem czy można to nazwać gorszym posunięciem. Może wiesz coś czego ja nie wiem, tzn. może najlepsi szachiści wykazali jednak słabość tego wariantu?
Marcinos napisał:
Interesowało mnie tylko zwycięstwo, a CK nie nadaje się do walki o nie.
W Caro-Kann ostrych kontynuacji nie brakuje, choć jak białe zechcą grać spokojnie, to partia będzie tak wyglądała. Mimo wszystko uważam, że zawodnik lepszy spokojnie ma spore szanse na zwycięstwo ze słabszym nawet jeśli ten słabszy ma dobrze obcykany dany debiut. Zagraj sobie białymi jakiś remisowy wariant z ok. 300 pkt. rankingowych lepszym przeciwnikiem- raczej przegrasz niż zremisujesz. Dobrze grasz końcówki, więc moim zdaniem powinieneś był wybrać właśnie swoje ulubione CK i wymanewrować sobie choć troszkę lepszą końcówkę dzięki jakimś niewielkim błędom przeciwnika.
Ja się źle wyraziłem. To nie wariant 3 ... Hd6 jest gorszy, tylko wybrany przez przeciwnika wariant wariantu 3 ... Hd6 jest gorszy. Konkretnie - wybrałem kontynuację 6. g3 na co główną odpowiedzią jest 6 ... Gg4, przeciwnik zaś zagrał bez kompleksów 6 ... b5. Swojej opinii nie opieram jednak na praktyce (2 razy w życiu w poważnej partii mierzyłem się z 3 ... Hd6), ale na zdaniu IM Andrew Martina. Być może je zmienił, ale 6 ... Gg4 grywano częściej, a i samo posunięcie wygląda nieprzyjemnie dla białych.
Cytat:
Dobrze grasz końcówki, więc moim zdaniem powinieneś był wybrać właśnie swoje ulubione CK i wymanewrować sobie choć troszkę lepszą końcówkę dzięki jakimś niewielkim błędom przeciwnika.
Naturalnie lepszy zawodnik by mojego szanownego przeciwnika pewnie wypunktował. Ale by nie dostać takiej bezpłciowej pozycji należało szarpnąć wcześniej - tzn. puknąć c5 jeszcze przed roszadą, a może nawet Ge7. Podobnie, w trakcie partii mogłem mu zafundować izolaka - a to już byłoby "coś", jakiś punkt zaczepienia - ale przestraszyłem się duchów i kontynuowałem rozwój. Gdy już zacząłem upatrywać szans w końcówce, okazało się, że jest ona nieprzyzwoicie równa. Trudno, następnym razem pomęczę go bardziej. _________________ 1916 elo, gram na 1616.
Plan treningowy wyglądał następująco: IV powolniak (teraz zrozumiałem jak mało skoncentrowany gram przez sieć, bardzo chciałbym to zmienić), rozwiązywanie zadań (taktyka), przeglądanie partii arcymistrzowskich w przygotowaniu debiutowym (nie uczyłem się kolejności ruchów ile raczej obserwowałem ustawienie figur i pionów). Nic nie ruszyłem pomysłu na grę czarnymi w odpowiedzi na d4. Ale regularnie gram 1...Sf6.
Postanowiłem przed turniejem, że dwa elementy muszę poprawić: taktyka i koncentracja. To się udało ale jeszcze pozostało dużo do zrobienia.
Cel był taki: nie robić podstawek (więc taki ból po drugiej partii), zrobić 6 punktów. 6,5 uznawałem za bardzo dobry wynik.
Realizacja: 7z9 (tylko ze zwycięzcą turnieju nie miałem szans) i 2 miejsce, to sukces życiowy. A co najważniejsze, czuję że w mojej grze coś drgnęło.
Poprawiać nadal taktykę i ustalanie planu.
Organizacja imprezy... Co tu powiedzieć... Miła atmosfera, zawsze przyjemnie (poza duchotą i ściskiem w pociągu. Podziwiam tych ludzi, że mogą tak codziennie).
1. c4 c5 2. Nc3 Nc6 3. Nf3 {Od razu mozna g3.} d6 {Bardzo pasywne zagranie. Od
tego momentu zaczynam sie domyslac, ze moj przeciwnik na prawde gra z sila IV
kategorii.} 4. d4 {Mysle ze na uwage zasluguje 4.e4} cxd4 5. Nxd4 Bd7 {
Ruchow czarnych komentowal nie bede.} 6. g3 {e4} e5 7. Nc2 {
Poniewaz podjalem decyzje o graniu na d5.} a6 8. Bg2 Nf6 9. Bg5 Be7 10. O-O {
Tu nalezy od razu pozbyc sie czarnej figury walczacej o d5 (10.Gxf6).} Be6 11.
Bxf6 Bxf6 12. Ne3 {Najlepsze, bo przybliza do d5 i broni piona.} O-O 13. Ned5
Be7 {CZAS:B:18,CZ:20min.} 14. e3 {
Pole d4 moze niebezpiecznie kusic czarnego Skoczka.} Qd7 $4 15. Nb6 Qc7 16.
Nxa8 Rxa8 17. Nd5 Qd8 18. a3 {Tutaj dlugo sie zastanawialem i mozliwe, ze dalo
znac o sobie niezamierzone odprezenie psychiczne po podstawce przeciwnika.
Myslalem o uruchomieniu Hetmana i czarny Skoczek caly czas mi przeszkadzal,
wiec postanowilem zagrac a3-b4} (18. b4 Bxd5 19. Bxd5 Nxb4 20. Bxb7 Rb8 21. Bg2
{To dosyc niejasne i chyba gorsze dla bialych.} (21. Bd5)) 18... Bf8 19. b4 b5
20. cxb5 axb5 21. Qd3 Rb8 22. Rac1 (22. Nf6+ $4 Qxf6 23. Bxc6 Bc4 $1) 22... Ne7
23. Rc2 {Tu gram juz spokojnie. Mozliwe ze troche za spokojnie.} (23. Rfd1)
23... g6 24. Rfc1 Rb7 $4 {Nie jest przyjemnie wygrywac po podstawkach.
Zupelnie inaczej smakuje zwyciestwo po ciezkim rownym boju. CZAS:B:42,CZ:35.}
25. Nf6+ Kg7 26. Nh5+ (26. Bxb7 Kxf6 27. Qxb5) 26... Kh6 27. Bxb7 gxh5 28. Qxb5
d5 29. a4 Nf5 30. Qa6 (30. a5 {
Zaczolem kombinowac a biale powinny od razu isc pionami a i b do przodu.})
30... Bxb4 31. Bc8 Nd6 32. Bxe6 fxe6 33. Rc7 h4 34. Qa7 (34. Qb6) 34... Qg8 35.
Qb6 hxg3 36. hxg3 (36. Qxb4) 36... Ne4 37. Qxb4 Nxg3 38. Qh4+ 1-0
Ważny punkt, punkt otwierający turniej. Tuż po grze miałem wrażenie, że zagrałem fatalnie. Ale nie była to zła partia w moim wykonaniu. Wiedziałem, że już więcej takich prezentów dostawać nie będę. _________________ wszystkich was pokonam
Miałem wielką chęć przedstawić analizy Milanówka, ale Najdorf za pasem a przeciwnicy przeczesując sieć trafiają na te analizy. Więc nie chcąc strzelać sobie w kolano, analizy będą ale po Mazowieckim Festiwalu Szachowym. _________________ wszystkich was pokonam
Słusznie, zamiast swojego nazwiska można też dawać nick z forum w PGN, będzie to trudniejsze do wykrycia dla niewtajemniczonych. _________________ "Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat i ludzka głupota. Mam wątpliwości co do wszechświata". Albert Einstein
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach