Wysłany: Pią Sie 24, 2007 12:49 pm Temat postu: Wielcy Szachiści
Hm chciałbym żeby w tym temacie wpisywać ciekawe, oryginalne wypowiedzi wielkich szachistów i może o nich podyskutować.
Np. Aliechin stwierdził iż gracz powinien być połączeniem bestii i mnicha. Jak sądzicie co autor miał na myśli?
Alechin raczej ujął to tak :
W czasie turnieju szachowego mistrz musi postrzegać siebie jako kogoś pomiędzy ascetycznym mnichem i drapieżnikiem
Drapieżnika wobec przeciwnika, asceta w codziennym życiu. _________________ "Geniuses like Beethoven, Leonardo da Vinci, Shakespeare, and Fischer come out of the head of Zeus, seem to be genetically programmed, know before instructed." - John Collins
Dla przykładu B.Fischer ;] który ciągle myślał o szachach, w czasie snu, posiłku itd. Chociaż Fischer był geniuszem za wszystko można mu wybaczyć, poza tym jaki geniusz nie jest dziwakiem? Nie mówie już o szachistach którzy naprawde zwariowali, albo o tych którzy nie mają talentu a poświęcili szachom całe życie. _________________ "Geniuses like Beethoven, Leonardo da Vinci, Shakespeare, and Fischer come out of the head of Zeus, seem to be genetically programmed, know before instructed." - John Collins
Dla przykładu B.Fischer ;] który ciągle myślał o szachach, w czasie snu, posiłku itd. Chociaż Fischer był geniuszem za wszystko można mu wybaczyć, poza tym jaki geniusz nie jest dziwakiem? Nie mówie już o szachistach którzy naprawde zwariowali, albo o tych którzy nie mają talentu a poświęcili szachom całe życie.
Odnosnie podejscia do szachów, takiego bezwzglednego wręcz żarłocznego (nałogowego) porównałbym go z Alechinem. Garri Kasparow w tomie pierwszym serii "Moi wielcy poprzednicy" opisuje sytuację kiedy młody Alechin wstaje nagle na lekcji i oswiacza coś w stylu "poświecam skoczka i wygrywam" . Na pewno musiał myślec o szachach co 15 sek. Fischer chyba rzucił nawet szkołę dla szachów. Euwe ocenił Alechina jako dziecinnego, ja podobnie myśle o wielkim Bobbym który np. próbował namówić kolegę Evansa aby ten zostawił żonę i razem z nim ćwiczył gre w szachy. Fakt obaj byli wielcy przy szachownicy, ale poza nią bywało róznie np. podobno Alechin pisał antysemickie teksty w czasie II wojny światowej (cóz za krótkowzrocznośc tego dalekowzrocznego szachisty) ale on miał taki chyba charakter że mówił pisał czy teksty pod hasłem cel uświęca w środki. I nie do końca wierzył w to co głosił.
Ciekawe sa równiez okolicznosci śmierci Paula Morphego.
Alechin raczej ujął to tak :
W czasie turnieju szachowego mistrz musi postrzegać siebie jako kogoś pomiędzy ascetycznym mnichem i drapieżnikiem
Drapieżnika wobec przeciwnika, asceta w codziennym życiu.
No właśnie nie pamietałem dokładnego przekładu. Alechin potwierdził te słowa swoją karierą - gdy miał problemy z Alkocholem przegrał z M. Euwe MŚ, gdy z nich sie otrząsnął pokonał go. Alechin też chyba twierdził iż nalezy wykorzystywać wszystkie błędy przeciwnika nawet próżność (czyżby chodziło o Capablancę?)
podobno Alechin pisał antysemickie teksty w czasie II wojny światowej (cóz za krótkowzrocznośc tego dalekowzrocznego szachisty)
Trzeba pamiętać, że to była wojna, a podczas niej, aby przeżyć ludzie robili znacznie gorsze rzeczy. Dla przykładu obozy koncentracyjne, dopracowane do perfekcji machiny masowej zagłady, były takie wydajne tylko dzięki pracy ludzi, którzy na tę śmierć oczekiwali i pragnęli przeżyć. W czasach okupacji należało wyzbyć się i odrzucić jakiekolwiek głosy sumienia.
Kolejna sprawa, to tak naprawdę nie możemy mieć pewności czy Alechin faktycznie pisał te teksty. Cenzorzy i propaganda w czasie wojny to podstawa, także w tamtych czasach.
podobno Alechin pisał antysemickie teksty w czasie II wojny światowej (cóz za krótkowzrocznośc tego dalekowzrocznego szachisty)
Trzeba pamiętać, że to była wojna, a podczas niej, aby przeżyć ludzie robili znacznie gorsze rzeczy. Dla przykładu obozy koncentracyjne, dopracowane do perfekcji machiny masowej zagłady, były takie wydajne tylko dzięki pracy ludzi, którzy na tę śmierć oczekiwali i pragnęli przeżyć. W czasach okupacji należało wyzbyć się i odrzucić jakiekolwiek głosy sumienia.
Kolejna sprawa, to tak naprawdę nie możemy mieć pewności czy Alechin faktycznie pisał te teksty. Cenzorzy i propaganda w czasie wojny to podstawa, także w tamtych czasach.
Nic dodać, nic ująć.
Do do problemów alkoholowych Alechina, to wiadomym jest także, że swego czasu Kramnik często zaglądał do kieliszka, było to jeszcze jakoś na przełomie lat 80/90-tych... jak dziś widać - znakomicie sobie z nimi poradził
Nie ma róży bez kolców. Uważam że alkohol i... hazard - najczęściej poker i zakłady sportowe występują zdecydowanie za często podczas różnistych turniejów szachowych, co jest szczególnie niebezpieczne dla młodzieży. Od nałogów nie byli też wolni wielcy mistrzowie, choć w dzisiejszych czasach już chyba żaden pijak nie będzie w stanie wejść do ścisłej czołówki świata, ale 2600+ jest jak najbardziej możliwe.
podobno Alechin pisał antysemickie teksty w czasie II wojny światowej (cóz za krótkowzrocznośc tego dalekowzrocznego szachisty)
Trzeba pamiętać, że to była wojna, a podczas niej, aby przeżyć ludzie robili znacznie gorsze rzeczy. Dla przykładu obozy koncentracyjne, dopracowane do perfekcji machiny masowej zagłady, były takie wydajne tylko dzięki pracy ludzi, którzy na tę śmierć oczekiwali i pragnęli przeżyć. W czasach okupacji należało wyzbyć się i odrzucić jakiekolwiek głosy sumienia.
Kolejna sprawa, to tak naprawdę nie możemy mieć pewności czy Alechin faktycznie pisał te teksty. Cenzorzy i propaganda w czasie wojny to podstawa, także w tamtych czasach.
W czasie IIWŚ pewien silny gracz (arcymistrz) walczył z hitlerowcami wstępując do Armii Francuskiej, po upadku Wielkiej Francji udał się na wyspę w celu kontynuacji zwalczania fjurera i jego ekipky. Różni arcymistrzowie różnie podchodzili do tych spraw i to ich bardzo rózniło. Alechin się skurwił i po co go wybielać?
Jeśli kogoś interesuje nazwisko w/w to konkurencja zamieśiła o nim artykuł w częściach, zna ktoś jego nazwisko?
W książce z serii "Wielcy szachiści - Aleksaneder Alechin autorstwa Krzysztofa Pytla jest fragment poświęcony omawianemu tematawi
Cytat:
Pojawiają się nowi pretendenci: Flohr, Keres, Fine, Reshevsky, Botwinik. Nowi znaczący.,szachiści, a Alechin.już nie zawsze gra tak jak dawniej ... Jego pertraktacje z młodziutkim Keresem i potężnym już wtedy Botwinnikiem nie posuwają się do przodu. Wybucha wojna. Alechin w Buenos Aires, gdzie w 1939 roku odbywała się olimpiada szachowa, jako kapitan reprezentacji Francji występował dość ostro przeciw Trzeciej Rzeszy.
W 1940 roku ze swą czwartą żoną, Amerykanką Grace Wishaar, powraca do Ęuropy. Wstępuje do armii Francuskiej w której - dzięki znakomitej znajomości sześciu języków - pełni funkcję tłumacza.
Po upadku Francji na krótko zatrzymuje się w Marsylii.
Jak wspomina mój znajomy, pan Witold Monkiewicz - z pochodzenia Polak, który gdy miał dwa lata, wraz z rodzicami zamieszkał we Francji - pewnego dnia w jednej z kawiarni zastał Alechina. Był w mundurze oficerskim, przy filiżance kawy pisał listy. Pan Monkiewicz korzystając z tego, że znał Alechina z wcześniejszych symultan - a mistrz doskonale pamiętał swych wszystkich przeciwników odważył się zagadnąć, czy nie zagrałby z nim ... partyjki szachów. Alechin żachnął się: "Przecież widzi pan, że jestem zajęty!" Kiedy jednak pan Monkiewicz powtórzył prośbę po rosyjsku, mistrz zgodził się. Z jednym jednak zastrzeżeniem: partner musiał mówić mu, co gra, a on - nie przerywając pisania - odpowiadał mu z pamięci, rozgrywając partię "na ślepo".
Lata wojny stanowią "najciemniejszy" punkt biografii
Alechina. W latach 1941-1946 uczestniczył w ośmiu turniejach zorganizowanych przez faszystów w okupowanych przez nich państwach i sześciu małych turniejach w
Hiszpanii.
Rozgrywał także symultany - wprawdzie często przy-
chodził na nie spóźniony i nie zawsze trzeźwy. W 1942 roku występował w klubie oficerskim w Lublinie. Świadkiem tej symultany był mój teść Mieczysław Zimecki. Zapalony szachista - sześciokrotny mistrz Lublina - na wieść, że przyjechał "sam Alechin", nie oparł się pokusie i choć to było zabronione, przyglądał się z ulicy, przez okno, grze Alechina z Niemcami. Alechin nie był jedynym, który brał udział w organizowanych przez Niemców, na okupowanych przez nich ziemiach, turniejach. Z bardziej znanych trzeba wymienić nazwiska: Keres, Sajtar, Opoczensky, Florian, Barcza, Rabar, Stoltz i wielu innych (!).
W marcu 1941 roku w "Pariser Zeitung" ukazały się podpisane nazwiskiem Alechina - antysemickie artykuły "Judisches und arisches Schach". W artykułach tych zaatakowany został dorobek Steinitza i Laskera oraz postawiona teza o niezdolności Żydów do tworzenia nowych wartości. Co najwyżej mogli oni być ... niezłymi odtwórcami. Trudno się więc dziwić, że gdy tylko wojna się zakończyła, wielu mistrzów (Fine, Denker, a później i Euwe) oskarżyło Alechina o kolaborację i zażądało pozbawienia go tytułu mistrza świata.
Alechin, który przebywał wówczas w Portugalii, bronił się odpowiadając, że w turniejach organizowanych przez Niemców grywał dla kawałka chleba, bo ... "jak inaczej miał zarabiać on - zawodowy szachista?" Bał się także o żonę, której - jako Amerykance - groził obóz koncentracyjny. Stwierdzał także, że artykuły w "Pariser Zeitung" nie w całości są jego autorstwa, że w istotnych fragmentach są sfabrykowane przez Niemców. Deklarował także gotowość rozegrania meczu z Botwinnikiem. Reakcja Botwinnika być może z obawy, źe konkurencja spowoduje dyskwalifikację Alechina (a juz cofnięto mu uprzednio obiecane zaproszenia na turnieje w Anglii i Holandii) i we własnym gronie rozstrzygnie o losach korony - była natychmiastowa. Już 4 lutego 1946 roku Botwinnik ponowił propozycję rozegrania z Alechinem meczu o tytuł. Mecz miał być rozegrany w Moskwie. O ile poprzednie pertraktacje - w latach 1938-1939 - znalazły się w martwym punkcie na skutek życzenia Alechina, aby pierwszą połowę meczu rozegrać w Moskwie, a drugą w Londynie, to tym razem otwierały się nowe perspektywy ... Federacja Szachowa ZSRR przeciwstawiała się żądaniom dyskwalifikacji Alechina, uważając, ze zarzuty są bardzo niejasne, ponadto "cóż to byłby za nowy champion, który nie pokonałby Alechina?".
Wnioski każdy niech wyciągnie sam. Chociaż wnioski to chyba za mocne słowo, bo do tego trzeba by przeprowadzić szczegółową analizę jego życia i porozmawiać ze świadkami, lepiej więc użyć sformułowania wyrobić sobie jakąś opinie, zdanie.
Janczewski napisał:
W czasie IIWŚ pewien silny gracz (arcymistrz) walczył z hitlerowcami wstępując do Armii Francuskiej, po upadku Wielkiej Francji udał się na wyspę w celu kontynuacji zwalczania fjurera i jego ekipky. Różni arcymistrzowie różnie podchodzili do tych spraw i to ich bardzo rózniło. Alechin się skurwił i po co go wybielać?
Jeśli kogoś interesuje nazwisko w/w to konkurencja zamieśiła o nim artykuł w częściach, zna ktoś jego nazwisko?
Z tego co tu napisałeś nic kompletnie nie wynika, no może poza tym, że masz mgliste pojęcie na temat czasów wojny i tego, jakimi prawami się rządzi. Spłycasz temat, oczekując że każdy zachowa się jak heroiczny bohater i wybierze taką samą, bohaterską drogę, skazując tym samym na śmierć siebie i swoją rodzinę.
Jeśli takie jest twoje zdanie tylko za teksty antysemickie czy za grę w szachy z Niemcami, to chciałbym wiedzieć, jak oceniasz postawę Polaków podczas pacyfikacji Getta Warszawskiego? Podczas gdy tam toczyły się regularne walki, to tuż za murem życie płynęło niemalże normalnym, niezakłóconym rytmem.
Wspomniałem o obozach, ale widzę że nie zrobiło to na tobie większego wrażenia. To może lepszym przykładem byłaby selekcja więźniów? Kobiety wypierają się swoich dzieci, a przecież heroicznie powinny iść razem z nimi do pieca, w ich obronie powinni stanąć pozostali więźniowie, co spowodowało by natychmiastową egzekucję całego transportu... O to chodzi?
Podczas wojny wszędzie jest krew i przemoc, jest jej tak dużo, że ludzie zaczynają podchodzić do tego z obojętnością, następuje stopniowe degradowanie człowieka do istoty, która jedyne co chce osiągnąć, to przetrwanie kolejnego dnia.
Ja nikogo nie próbuję wybielać. Zakładając, że artykuły były oryginalne pragnę tylko zwrócić uwagę, że niejako stojąc pod murem czasami nie mamy innego wyjścia. Nie można jednak z całą pewnością, czy choćby z dużą dozą prawdopodobieństwa stwierdzić, że Alechin faktycznie był takim draniem, jak próbujesz nam go namalować.
Osobiście nie mam odwagi aby podjąć sie oceny moralnej Alechina w czasie wojny - zbyt mało danych, zbyt wiele wątpliwości.
acidity, chyba się troche zapędzasz, nie porównuj mi tu ogólnie znanej tragedii biednych ludzi, z panem Alechinem, który grywał i kolaborował z Niemcami dla kawałka chleba, bo przeież znający 6 języków pan nie potrafił nic innego robić
Ogrom tragedii, którą starasz sie mnie zbombardować ma się jak *** do fortepianu, Alechin kolaborując skurwił się z faszyzmem/nazizmem czy jak to *** nazwać.
Dziwne, że taki światły wielojęzyczny mistrz świata w szachach nie pomyslał, że mozna wyjechać, popatrz na daty USA nie były w stanie wojny z Niemcami.
Coby się za długo nie kłócić/przekomarzać, pytanko: czy Alechin przeprosił za kolaborację czy tylko się tłumaczył?
Jeśli przeprosił to gość, można mu wybaczyć, jeśli się tylko tłumaczył to najzwyklejszy kolaborant nic więcej. Nie umniejszam jego dokonań szachowych.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach