Dołączył: Aug 12, 2006 Posty: 342 Skąd: Starogard Gd.
Wysłany: Czw Paź 02, 2008 10:14 am Temat postu:
Kaczmar napisał:
dzisiaj gram z przeciwniczką o rankingu 1000 czyli z wielką niewiadomą.
tak!
Cytat:
Po raz pierwszy można powiedzieć, że dzisiaj ja jestem faworytem
nie! _________________ Pewność, że Bóg istnieje, pewność, która nadaje sens życiu, jest znacznie bardziej pociągająca niż możność czynienia zła bezkarnie.
Ten kto nie wierzy w swoje zwycięstwo, nie powinien w ogóle zasiadać do gry! A.Karpow _________________ Myślenie jest rzeczą ludzką więc myśl gdy jesteś człowiekiem.
www.kolegiumsedziow.prv.pl - konkurs Przepisów gry. Zapraszam,Tomasz Ptaszyński
Dołączył: Aug 12, 2006 Posty: 342 Skąd: Starogard Gd.
Wysłany: Czw Paź 02, 2008 2:11 pm Temat postu:
Różnica między Tobą, a Twoim przeciwnikiem jest taka że on zna Twój maksymalny poziom - wszak kategoria jest wyznacznikiem maksymalnego poziomu gry. On zaś ma tę przewagę, że nic o nim nie wiesz. Bo nie możesz wykluczyć sytuacji iż jest to wcale dobry szachista, a mieszkanie w małej wiosce uniemożliwia mu grę w turnieju klasyfikacyjnym. hę!? _________________ Pewność, że Bóg istnieje, pewność, która nadaje sens życiu, jest znacznie bardziej pociągająca niż możność czynienia zła bezkarnie.
Panowie, nie kłóćta się.
Miałem napisać szerszą relację dotyczącą wczorajszej końcówki, jednak zrobię to na spokojnie, już po mistrzostwach. Na razie krótkie omówienie dzisiejszej rundy...
W zasadzie zadecydowało przygotowanie debiutowe. Zauważyłem, że przeciwniczka z uporem maniaka gra na turniejach ten sam wariant w obronie sycylijskiej (tj. czterech skoczków). Miałem przyjemność grać z nią też w czerwcu w Milanówku, gdzie po debiucie nic nie dostałem - zatem zdecydowałem się na radykalny krok i "poszedłem" na jej wariant. Białe dostają dwa gońce, a czarne - izolaka. Osobiście nie miałbym ochoty na obronę czegoś takiego. Sprawdziłem warianty, obejrzałem odpowiednie partie i huzia. Nade wszystko czarne ok. 11 posunięcia pomieszały kolejność ruchów i momentalnie wpadły w gorszą pozycję. Kolejny błąd i nieunikniona strata pionka. to chyba wybiło ją z równowagi, ponieważ zaczęła mieszać i w efekcie, po małym młynie i wielu wymianach powstała pozycja wieża kontra skoczek. Przewaga została zrealizowana może nie wzorowo, ale pewnie. De facto oznacza to dla mnie dzień wolny, ponieważ już ok. 18.00, po pół godzinie gry rezultat nie budził wątpliwości. To co, małe święto z okazji zagrania przez Marcinosa 3.d4 w sycylu?
Bardziej od kategorii liczy się aktualna forma zawodnika na tym konkretnym turnieju. Jak ktoś ma ranking 2200, a po pięciu rundach danego turnieju ma ranking osiągnięty 1500, to znaczy, że jest w beznadziejnej formie i nie ma czego się bać. Na tym turnieju taki zawodnik gra na 1500, a nie na 2200.
Kaczmar ma trochę pecha, bo jego przeciwniczka rozegrała tylko 2 partie do tej pory(w trzech pierwszych rundach nie grała), obie partie grała z zawodnikami mającymi 1600(będącymi jednak w żenującej formie, bo wszystko przegrywają), jedną wygrała, jedną przegrała. Z tego jasno wynika, że Kaczmar jest faworytem i powinien dziś wygrać.
Różnica między Tobą, a Twoim przeciwnikiem jest taka że on zna Twój maksymalny poziom - wszak kategoria jest wyznacznikiem maksymalnego poziomu gry. On zaś ma tę przewagę, że nic o nim nie wiesz. Bo nie możesz wykluczyć sytuacji iż jest to wcale dobry szachista, a mieszkanie w małej wiosce uniemożliwia mu grę w turnieju klasyfikacyjnym. hę!?
Zgadzam się całkowicie z powyższym stwierdzeniem co wcale nie wyklucza tego, że mogłem uważać się za faworyta rozumując analogicznie jak to przytoczył Ik85.
Po partii mogę powiedzieć, że generalnie w miarę łatwa wygrana to była (zawodniczka popełniła błąd i szybko zdobyłem dwa piony przewagi)
Graliśmy to jeszcze do 80 (!) posunięcia. Mi pozostał król a koledze król, hetman i Skoczek ale na 3 sekundy przed końcem jego czasu podaliśmy sobie ręce... _________________ wszystkich was pokonam
Dzięki za gratulacje, byle stan rzeczy nie zmienił się aż do końca...
Obecną pozycję niewątpliwie zawdzięczam sporej dawce szczęścia - mój przeciwnik w równej pozycji zaryzykował, a kto gra na wygraną w remisowych pozycjach - przegrywa.
Z debiutu nie wyciągnąłem nic, może trochę więcej przestrzeni w centrum. Nie byłem niestety w stanie skonstruować jakiegoś aktywnego planu, więc zwyczajnie począłem wymieniać figury. Obu stronom zostało po wieży, skoczku i hetmanie plus po 6 pionków (każdy po 3 wyspy). Manewrowaliśmy strasznie długo, a przy tym nie miało to chyba większego sensu - nie było jak się wzajem ugryźć z powodu obustronnych słabości. Jeśli chodzi o praktyczną stronę jednak, miałem dwie przewagi. Po pierwsze czas - średnio przez całą partię ok. 6-7 minut więcej. Po drugie, mój przeciwnik tak bardzo liczył na mój błąd (to tylko mój domysł), że nie zgadzał się na powtórzenie pozycji, nawet wtedy, gdy oznaczało to pogorszenie jego. Udało się w końcu wymienić wieże, następnie zaproponowałem wymianę skoczków, kosztem delikatnego pogorszenia mojej struktury. Przeciwnik przyjął, mając do partii ok. 4 minut. Byłem pewien remisowego rozstrzygnięcia - to mój hetman kontrolował otwartą linię i nie było jak mnie "zaczepić". Mój przeciwnik jednak przedobrzył - zmusił mnie do wymiany tychże hetmanów i przejścia do nie tak znowu prostej pionówki - a na pewno zbyt skomplikowanej, by grać ją od ręki na 3 minutach. Co widać było po grze mojego przeciwnika zresztą - kręcił się królem w kółko, ruszał "na pałę" pionami. W takich momentach wychodzi technika gry, ale zrzucam jednak słabsze ruchy na nerwy, nie na małe rozeznanie w końcówkach. Białe zwyczajnie podeszły do centrum, uruchomiły własne pionki, a czarnym skończyły się ruchy. czytaj - zugzwang i białe wygrywają. Mój przeciwnik jeszcze kombinował, ale też zostało mu 20s, a mój hetman kontrolował co się dzieje na desce, zatem czarne poddały się.
W kwestii pionkówki - nie wiem, czy była ona remisowa, czy przegrana. raczej to drugie, ponieważ białe mogły zająć królem lepszą pozycję (4 linia, czarne siódma), miałem też więcej zapasowych temp. Ale tu potrzeba konkretnej analizy. W każdym razie przeciwnik pod żadnym pozorem nie powinien był do niej przechodzić. Z drugiej strony, zrobiło się emocjonująco, sporo widzów. Szachy w takich momentach dają dużo radości.
No faktycznie Marcinowi należą się gratulacje - trzymam kciuki i kibicuję aby ta pierwsza lokata została do końca. Jeżeli chodzi o mnie to podobna historia jak wczoraj - przeciwnik zrobił błąd - zdobyłem piona a potem jakoś się potoczyło - moja dzisiejsza wygrana to bardziej "zasługa" przeciwnika niż moja.
Przeglądałem partię i takie niuansiki zauważyłem :
Białe zagrały spokojne 19.b3 nie widząc, że po agresywnym 19.a4grozi 20.a5 i dopiero 21.Sd5 i czarne miałyby trochę do główkowania np. 19.a4 a5? 20.Hb5 i białe mają inicjatywę.
25.h3?powinno być sygnałem do ataku dla czarnych którego nie wykorzystały:
25.h3? Hf6 26.He2
Wf8?! tak zagrano - lepsze było 26.... Sf4(zajęcie placówki z tempem) 27.He4(gdyż groziło 28.Hg6 i wisi wieża na c2 i mat na g2 i jeżeli 29.Se1 by bronić g2 i wieży na c2 nastąpi 30.S:g2! i pozycja białych rozbita) d5! 28.He3 Hg6 29.Se1 S:g2!(chyba przeciążenie białego skoczka czy jakoś tak )
Najlepszą obroną białych chyba na 26.... Sf4 jest chyba 27.Hd1(pilnuje wieży) ale tu czarne mogą zaryzykować 28..... e5 i np. 29.d:e5 d:e5 30.Wd2 Wf8 i czarne nadal są w natarciu - grozi S:h3+ i po wymianach końcówka wieżowa z pionkiem więcej
I dalej w partii było 27.He4
He7? tak zagrano w partii, a czarne po 27.... d5! 28.He3 S:g2(nie można odbić bo szach na g6 i po wieży na c2) lub 28.He5 Hg6 29.Se1 S:g2!
I dalej w partii 32.Kh2?
Hd7?, a czemu nie 32.... d5! 33.He3 Hg6 34.Se1 S:g2! lub 33.He5 Hg6 i S:g2
Może nigdzie się nie pomyliłem - sprawdźcie lepiej
Dzięki Ci za uwagi. Fakt faktem, wielu z tych możliwości nie brałem pod uwagę. Jednak od mniej więcej 20 posunięcia żaden z nas nie myślał nad ruchami. Czas zaczął nas gonić i obaj dryfowaliśmy - stąd tyle powtórzeń w tej partii, dziwnych ruchów, wracania do tych samych ustawień. 0 logiki, totalny bezsens, liczył się czas. Dopiero ok. 50 posunięcia, gdy poszedłem na wymianę skoczków, zacząłem ponownie myśleć na trzeźwo. Dzięki temu wykorzystałem błędy w pionówce i wygrałem.
Ale dzisiaj.... Katastrofa. Nie mam słów po prostu.
Czarne, w nieco gorszej pozycji znalazły najszybszy sposób, by przegrać. Zwyczajnie się poddały. Dlaczego? Sądziłem, że ostatnie posunięcie to szach i tracę skoczka. Urojenie, choroba psychiczna. Nawet postawiłem znak szacha w zapisie. Nie wiem, po prostu nie wiem... Patrzono tam na mnie jak na świra, dobrze, że pogotowia nie wezwali. _________________ http://www.pub.szachista.com/3ed_turnieju/final/turniej.html
No cóż ja też się nieźle popisałem do tego stopnia, że postanowiłem zmienić moją zasadę o nie analizowaniu partii podczas turnieju. Zresztą zobaczcie sami. Grałem jak zwykle czarnymi CK.
Niestety zapis dalej jest nieczytelny. Generalnie tak od okolicy 16tego ruchu dopadło mnie coś dziwnego - grało mi się bardzo ciężko a w zapisie widzę, że pojawiały się bzdury tak, że ciężko mi było nawet odtworzyć partię do tego momentu. Np. zamiast napisać f4+ w zapisie mam Kf4+ (i tego typu błędów masa). Nie wiem czy to zmęczenie czy co ale partię w końcu zremisowałem (zaproponowałem remis gdy miałem minutę na zegarze) a wypracowaną przewagę prawie w całości roztrwoniłem.
Wie kto, który to już raz będę pisał, że na poddanie zawsze jest czas. Nawet mając przegraną pozycję zawsze jest szansa na remis, a nawet zwycięstwo. _________________ Myślenie jest rzeczą ludzką więc myśl gdy jesteś człowiekiem.
www.kolegiumsedziow.prv.pl - konkurs Przepisów gry. Zapraszam,Tomasz Ptaszyński
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach