Dłuższym tempem lepiej mi idzie, ale jak tu dużo ćwiczyć długim tempem, żeby potem przestawić się na turniej P'15. _________________ "1h szachów = 3h matematyki"
"Życie jest jak partia szachów, wszystko zależy od ciebie"
Tak o sobie zagrałem kolejną partie w stylu "do śmietnika". Mogłem dużo wcześniej skończyć. _________________ "1h szachów = 3h matematyki"
"Życie jest jak partia szachów, wszystko zależy od ciebie"
Ranking niski, bo wcześniej zdarzały się głupie porażki i ostatnio raczej na playchessa się przerzuciłem. Ćwicze teraz, bo jutro na turniej idę
>>>Klik<<< _________________ "1h szachów = 3h matematyki"
"Życie jest jak partia szachów, wszystko zależy od ciebie"
Tak się troszkę zaplątałem, ale efekt końcowy był. Kiedyś grałem Larsena, ale rzadko zdarza mi się grać czarnymi przeciwko b3, więc zagrałem Symmetriala.
Przeciwnik grał jakby nie chciał Cię ukarać za powiedzmy Kf7:)
A co do debiutu to znam zawodnika który grając b3 wygrał mistrzostwa polski w blitzu do lat 18 dość niespodziewanie:)
Ale proszę mi nie porównywać od razu b3 do 1.d4 e5, bo to inna półka:)
przegrałem na czas to irytujące kiedy ma się prawie całą wieże więcej a się przegrywa. Ja mam III jego ranking nieznany jednak jako że miał jakieś 170 pkt rankingowych więcej ode mnie można się domyślić że grał mniej więcej na poziomie II kat.Prosze o jakieś uwagi co do mojej gry lub jego.
Cóż 1453, sam takich niedawno równo ciąłem kiedy to byłem w formie. Wtedy siadałem na chesstempo i 50 zadań taktycznych. Mój kolega z którym tylko raz wygrałem, raz zremisowałem a z pozostałych partii albo wygrywam i coś skopie, albo mamy wyrównaną gre, albo on zdecydowanie wygrywa, on ma na kurze ranking obecnie 1444, a w rzeczywistości II kategorie, którą wyrobił sobie na lidze. Jednak co do kury to często jest tak, że siedzi taki po pare godzin i jakaś partia z przemęczenia może mu nie wyjść, z drugiej strony rankingi są manipulowane, poprzez wszelkiego rodzaju programy szachowe. Jeszcze inna rzecz, że ja np. kurnik traktuje ulgowo, jako element treningu i zdarza mi się rozegrać wspaniałe partie nawet z 1400, a zdarza się przegrać z 1200 np. z braku znajomości debiutu.
Jednak grając P'5 nic nie zyskujemy, a tylko cofamy się w rozwoju (nie dotyczy tych co mają pojęcie o szachach). Grając cały czas P'5 niczego wielkiego nie osiągniemy, owszem turnieje blitza tam powiedzmy 11 rund na jakiś czas nie zaszkodzi, ale grając P'5 nawet z GM i wygrywając to nie jest to samo co grając z zawodnikiem dużo słabszym tempem np. P'30. _________________ "1h szachów = 3h matematyki"
"Życie jest jak partia szachów, wszystko zależy od ciebie"
Z kury, z przed sekundy. Brak znajomości debiutu i przeciwnik strasznie się zagmatwał. Czyżby mój przeciwnik grał na poziomie II kategorii?! _________________ "1h szachów = 3h matematyki"
"Życie jest jak partia szachów, wszystko zależy od ciebie"
ta partia była na 20 min. i znów wygrałem:).Tyle że ten miał ode mnie o 340pkt więcej.ale zgadzam się z przedmówcą bo ja mam III kat. a na kurze 1264(po tej wygranej)
Śmieszy mnie poważne podejście do rankingu w kurniku
Nie chodzi wcale o manipulację rankingiem przez używanie programów szachowych (swoją drogą ta podejrzliwość jest wkurzająca, ostatnio jakiś żabojad oskarżył mnie o stosowanie programu, gdy się dał podejść jak dziecko).
Jeśli dwóch arcymistrzów założy konta w kurniku i będą grali tylko ze sobą, to po rozegraniu iluś tam partii mniej więcej remisowych (tyle samo wygranych co przegranych, reszta remisy) obaj będą mieli skromne 1200. Jakiś patałach grając z jeszcze gorszymi od siebie łatwo zabarwi się na żółto lub czerwono.
No właśnie. Ja ranking na kurze olewam, ale nabijacze są. Jedni mają ranking 2000 i same zwycięstwa z rank. poniżej 1000, inni grają programami. Np. grałem dziś z Brazylijczykiem, a przy stole było jeszcze dwóch Brazylijczyków. Nie znam języka portugalskiego, ale cośtam zrozumiałem, że rozmawiają o programach szachowych, które mają poziom 2000 czy jakoś tak.
Kiedyś miałem brak formy. Jednak na nicku rutraartur grałem z zawodnikami na "moim" poziomie tzn. jak mam na kurze 1300 to gram z takimi co mają 1300, lub więcej, a jak spada i mam 1250 to gram z tymi co mają 1250. Wówczas trzymałem się ledwo na 1200, tymczasem na innym nicku testowałem debiuty, których na codzień nie gram (Skandynawska, Alcheina, Retiego), tyle, że tam grałem raz z lepszymi raz ze słabszymi i ranking był powyżej 1300.
Kurnik traktuje treningowo. Zdarzają mi się przebłyski, ale też beznadziejne partie jak ostatnio (przegrałem po 7 posunięciach). A jakiśtam ranking to tylko dodatek. Dziś mam 1350, ale zagram z lepszymi i mi spadnie do 1250, jutro zagram ze słabszymi i nadrobie te 100p. _________________ "1h szachów = 3h matematyki"
"Życie jest jak partia szachów, wszystko zależy od ciebie"
Śmieszy mnie poważne podejście do rankingu w kurniku
...
Jeśli dwóch arcymistrzów założy konta w kurniku i będą grali tylko ze sobą, to po rozegraniu iluś tam partii mniej więcej remisowych (tyle samo wygranych co przegranych, reszta remisy) obaj będą mieli skromne 1200. Jakiś patałach grając z jeszcze gorszymi od siebie łatwo zabarwi się na żółto lub czerwono.
1) Jakie podejscie cie smieszy? Sa osoby dla ktorych ranking w kurniku jest pewna WARTOSCIA, wiec sa do niego przywiazani bardziej niz pies do budy. Sa tez tacy dla ktorych ranking jest tylko rzedem pewnych cyferek. Sa rowniez i tacy ktorzy dla rankingu oddaliby ostatni kes obiadu i kolacje.
2) I jaki wniosek z tego, ze dwoch GM gra i remisuje ze soba? A co szkodzi patalachowi zabarwic sie na fioletowo czy niebiesko? A co szkodzi mocnemu graczowi zabarwic sie na zielono? Nie bardzo pojmuje sens _________________ Grajac w szachy (na)ucz sie myslec. Odtwarzanie zostaw innym. Myslenia nie da sie zastapic pamiecia, jesli marzysz o sukcesach a nie super pamieci!
Kiedyś uważałem, że ranking na kurniku to ranking elo plus 200 pkt. ale to nieprawda. Jest proste obalenie tego twierdzenia- dlaczego jest wielu kandydatów, którzy na kurniku są "żółci", a jest wielu pomarańczowych, którzy mają II kat.? Na kurniku II grająca po kilka godzin dziennie spokojnie w blitzu ogra kandydata rzadziej grającego.
Ja jak wchodziłem na kurnik po dłuższej przerwie, to niemal zawsze mocno traciłem na rankingu(z ponad 1800 na 1700), a niedługo po tym(zwykle następnego dnia) odzyskiwałem ranking. Ogranie w blitzu to podstawa.
tomcat napisał:
Jakiś patałach grając z jeszcze gorszymi od siebie łatwo zabarwi się na żółto lub czerwono.
rutra napisał:
No właśnie. Ja ranking na kurze olewam, ale nabijacze są. Jedni mają ranking 2000 i same zwycięstwa z rank. poniżej 1000
O wiele łatwiej zrobić porządny ranking z lepszymi lub równymi sobie niż z o wiele niższymi rankingami. Na niebieskich/zielonych teraz nie nabijecie wielkiego rankingu(kiedyś szło- inna punktacja, mniej oszustów), bo wśród nich jest wielu takich, którzy specjalnie "gnoją" nabijaczy i specjalnie schodzą mocno w dół z rankingiem, żeby skubać takich z punktów. Sam kilka razy też tak się bawiłem, a ilość obelg pod moim adresem po zwycięstwach nad niektórymi nabijaczami była spora . Nie wspominam już o grających programami, sam nie raz trafiłem na kogoś z dużo niższym rankingiem, co postanowił jak to mówi petrosjan "obrać" pomarańczę .
1) Jakie podejscie cie smieszy? Sa osoby dla ktorych ranking w kurniku jest pewna WARTOSCIA, wiec sa do niego przywiazani bardziej niz pies do budy. Sa tez tacy dla ktorych ranking jest tylko rzedem pewnych cyferek. Sa rowniez i tacy ktorzy dla rankingu oddaliby ostatni kes obiadu i kolacje.
Po pierwsze śmieszy mnie wyrażane przez niektórych przekonanie, że ranking mówi cokolwiek o poziomie zawodnika.
Po drugie śmieszy mnie to, że niektórzy usiłują nabić sobie ranking różnymi mniej czy bardziej legalnymi metodami - nie wiem co im da posiadanie wysokiego rankingu, gdy wiedzą, że i tak nic nie potrafią.
Po trzecie śmieszy mnie dobieranie partnerów według rankingu. Wynika to z dwóch powodów: ze wspomnianego już mylnego przekonania, że jak ktoś ma wyższy ranking to lepiej gra oraz z obawy przed zbyt dużymi stratami w przypadku przegranej i niewielkim zyskiem w przypadku wygranej, gdy gra się z graczem o dużo niższym rankingu. W kurniku grałem sporo w brydża i przechodziłem przez wszystkie kolory, od niebieskiego do czerwonego, zwłaszcza w okresie, gdy na rozliczenie meczu wpływ miała różnica w rankingu par. Zdarzało mi się, że jakiś *** odmawiał gry przeciwko mnie gdy byłem niebieski, a później zapraszał gdy byłem żółty. Ja do tego podchodziłem na luzie ale niektórzy takie sytuacje mocno przeżywali, nie wiem dlaczego. W szachach może zmiany kolorów nie są takie szybkie, ale widzę, że ja ze swoimi słabiutkimi umiejętnościami w ciągu kilku dni bez trudu uzyskałem 1400. Zdaję sobie sprawę, że chwilowy niski ranking nie musi świadczyć o słabej grze przeciwnika. Może to być początkujący arcymistrz, który dopiero zaczyna przygodę z kurnikiem i nie zdążył nabić punktów, albo przyzwoity gracz, który miał pecha i grał kilka ostatnich partii przeciwko jeszcze lepszym graczom.
Być może to nie dla wszystkich jest śmieszne, ale mnie śmieszy jak widzę gdy ktoś poświęca się czemuś zupełnie bezsensownemu. Ja przychodzę zagrać w szachy, a o swój poziom potrafię ocenić bez pomocy cyferek.
chess_amator napisał:
2) I jaki wniosek z tego, ze dwoch GM gra i remisuje ze soba? A co szkodzi patalachowi zabarwic sie na fioletowo czy niebiesko? A co szkodzi mocnemu graczowi zabarwic sie na zielono? Nie bardzo pojmuje sens
Jeśli dwóch arcymistrzów gra ze sobą i remisują utrzymując ranking w okolicach 1200, a byle patałach dopierając odpowiednio przeciwników jest w stanie uzyskać ranking dużo wyższy to znaczy to, że ranking w żadnym stopniu nie odzwierciedla siły gry, więc jest zupełnie bezużyteczny.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach