We wtorkowe wieczory zwykłem siadać z sąsiadem Jankiem (III kat.) przy jakiejś kawce, szachownicy i zegarze ustawionym na godzine dla zawodnika,
dierżąc długopis w prawej dłoni by móc zapisać przebieg partii na karteczce w kratkę wcześniej przygotowanej. Również w tym tygodniu tradycyjnie rozegraliśmy partyjkę.
Doszło do niżej pokazanej pozycji:
[Event "Wtorkowe wieczory"]
[Site "Łódź"]
[Date "2010.11.09"]
[Round "1"]
[White "Jan F."]
[Black "Krzysztof R."]
[Result "*"]
[ECO "C02"]
[Opening "French"]
[Variation "Advance, 5.Nf3 Qb6 6.a3"]
60.Re1+ Kd3 61.Rd1+
Prowadziłem tą partię powoli, wykorzystując przewagę wcześniej zdobytego piona.
W końcówce dostałem w prezencie jeszcze następnego i prowadziłem to spokojnie, czekając na rezygnację sąsiada. Ale...
Spojrzałem nerwowo na szachownicę. Jak to wygrać? Po upływie kilku minut podałem ręke sąsiadowi i zgodziliśmy się na remis.
Końcówka jest remisowa - kto nie wierzy, niech sprawdzi!

_________________
kategoria II, bez klubu