Wysłany: Pią Gru 30, 2011 1:22 am Temat postu: ''Wszystko jest dla ludzi'' czyli ''Quo vadis szachy''
rutra napisał:
Wszystko jest dla ludzi.
Człowiek nie po to tworzył komputery, telewizory, telefony, aby ludziom żyło się źle. Czy to jest źle, że 150 lat temu trzeba było siedzieć wiele godzin by znaleźć odpowiednią kontynuacje, a teraz wystarczy podać programowi, a on nam pokaże najlepszą kontynuacje lub przynajmniej taką 3000+?
Kiedyś, dawno temu. Co może większość z was nie pamięta a część z was może nawet nigdy nie wiedziała. Każda nowinka szachowa to było wydarzenie! A nawet nie zawaham się napisać WYDARZENIE!
Każda nowinka była jak wiosna, powiew świeżego wiatru. Cała społeczność szachowa debatowała, rozpracowywała i sprawdzała nowy materiał. Wprowadzała wzmocnienia, obalała idee. Coś wciąż się działo i mimo że część z tych nowinek była kiepska i nie przetrwała nawet jednej parti to inne były tak zaskakujące, tak nowatorskie, tak wizjonerskie że praktykowano je latami nim pojawił sie umysł zdolny wykazać ich słabość!!!
A dziś panowie? Co dziś mamy?
Średnia żywotność nowinki szachowej to 2-3 godziny!!! Tyle wystarczy nawet srednio rozwiniętej małpie żeby wrzucić pozycje do tego cudownego programu 3000+ żeby przemielił ja wzdłuż i wszerz. A potem każdy matoł z dostępem do internetu komentuje jak to Kramik, Anand czy Topałow zrobił taki czy inny błąd podczas gdy ryba, fryc czy inny rydz w 5 minut wykazały że powinien zagrac to czy owo.
Z pewnością macie racje że dzisiejsze szachy stoją na poziomie o kilka leveli wyższym niż kiedyś.
Ale czy na pewno są to LEPSZE szachy niż te co kiedyś grali Capa, Alechin czy Rubinstein? Czy na pewno pojedynki dzisiejszych mistrzów są bardziej ekscytujące niż batalie Botwinika, Smysłowa, Fishera, Tala, Bronsteina, Najdorfa?
Ciekaw jestem waszego zdania? Co o tym myślicie?
Czy lepiej jest tak jak teraz że każdy może włączyć kompa i znaleść rozwiazanie większości swoich szachowych problemów?
Czy może lepiej było jak kiedyś? Gdy szachy były ciągłą pogonią za doskonałym ruchem którego nigdy nie było się pewnym w 100%?
Co waszym zdaniem jest lepsze? Złapać króliczka? Czy gonić króliczka?
PS. do wszyskich pieniaczy - nie krytykuje tu broń boże niczyich przekonań. Post pana ''rutra'' zacytowałem ponieważ skłonił mnie do pewnych przemyśleń i tyle. I chciałbym żeby tak pozostało.
Kiedyś szachy miały klimat, teraz go straciły przez programy, bazy szachowe itp. Pamiętam jak kiedyś na forum byłem wdzięczny yżytkownikowi Dzambus za każdy krótki wykład na temat debiutów, a teraz wystarczy odpalić jakąś bazę i sprawa załatwiona.
Kiedyś gra toczyła się od pierwszych posunięć, a teraz zawodnicy z II kategorią często odklepują z pamięci kilkanaście ruchów.
Kiedyś na turnieju były emocje co zagra rywal w debiucie, a teraz prawie każdy się przygotowywuje pod rywala i idąc na daną rundę wiedzą jakie będą pierwsze ruchy.
Pozytywnym aspektem tego wszystkiego jest wzrost poziomu gry, zapewne nasza krajowa czołówka by zmiotła czołówkę światową np. sprzed 50-ciu lat głównie dzięki debiutowemu przygotowaniu.
Wysłany: Pią Gru 30, 2011 12:25 pm Temat postu: Re: ''Wszystko jest dla ludzi'' czyli ''Quo vadis szachy''
Chrząszczyk napisał:
.....
Ciekaw jestem waszego zdania? Co o tym myślicie?
Czy lepiej jest tak jak teraz że każdy może włączyć kompa i znaleść rozwiazanie większości swoich szachowych problemów?
.....
Swoje szachowe problemy rozwiązuję na "wytartej", poczciwej szachownicy albo na diagramach
Dosiego roku Marek
Kiedyś gra toczyła się od pierwszych posunięć, a teraz zawodnicy z II kategorią często odklepują z pamięci kilkanaście ruchów.
Kiedyś na turnieju w Rewalu grałem z czołową śląską juniorką. Debiut graliśmy ponad pół godziny, moje ponad pół godziny, bo ona niecałe 5 minut. Później po ok. 10 posunięciach nastąpiła "drętwa pozycja remisowa" (kto się wychyli, ten przegrywa). Po podpisaniu blankietów, spytałem czy "wpadłem w wariant". Otrzymałem odpowiedź twierdzącą.
Kto miał większą przyjemność z rozegranej partii? _________________ Myślenie jest rzeczą ludzką więc myśl gdy jesteś człowiekiem.
VII powolniak, tpp
Polscy najlepsi szachiści wspomagani najnowocześniejszymi programami i komputerami, takimi samymi jakie posiada czołówka światowa - dostają lanie od czołówki światowej. Widać że pomagające im w rozgryzaniu/przygotowaniu nowinek Ryby i Fryce nie gwarantują wstąpienia do światowej szachowej elity. Liczą się praktyczne umiejętności, a nie kto jaki ma program. Nasi arcymajstrowie z 2500, 2600 Elo są tłem w silnych międzynarodowych turniejach. W podrzędnych, organizowanych w egzotycznych zakątkach świata, sporadycznie odnoszą mało znaczące sukcesy, które w propagandzie PZSZach urastają do rangi zbliżonej zdobyciu Mistrzostwa Świata.
Jeśli chodzi o różnice w poziomach gry - "dawniej i dziś", to uważam że nasi najlepsi żyjący obecnie szachiści, nasza wspomagana komputerowo kadra , dostaliby niemiłosierny łomot od przygotowujących się BEZ pomocy programów szachowych: Capablancy, Alechina, Rubinstejna, Botwinika, Smysłowa, Fischera, Tala, Bronsteina, Najdorfa (oczywiście gdyby żyli). Alechin, Tal, Fischer, Bronstein, Najdorf roznieśliby w pył naszych Radków, Maćków, Darków itp. w kombinacyjnych komplikacjach swoją fantazją, kreatywnością i geniuszem taktycznym. Natomiast Capa, Rubinstein, Botwinnik wypunktowaliby brylantową techniką naszych komputerowych tuzów w technicznych pozycjach. Aby być wielkim i wstąpić do szachowego panteonu trzeba mieć iskrę bożą a nie komputer. Komputerowy graczy będzie co najwyżej mocno przeciętnym rzemieślnikiem.
Ten kto miał niższy ranking? Skoro remis, to decydujący o przyjemności jest chyba aspekt sportowy.
Czyżby ranking decydował o przyjemności? Uważam, że większą przyjemność (zadowolenie, satysfakcję) z gry miała ta osoba, która myślała a nie odklepywała. _________________ Myślenie jest rzeczą ludzką więc myśl gdy jesteś człowiekiem.
VII powolniak, tpp
Skoro już zostałem przywołany to muszę powiedzieć, że mi to wszystko jest nie na rękę, skoro rywal ma rozpracowany debiut do 10-15pos., a ja nieza bardzo. No ale muszę się w debiutach podszkolić.
Szczęśliwego nowego roku! _________________ "1h szachów = 3h matematyki"
"Życie jest jak partia szachów, wszystko zależy od ciebie"
Nie chodziło mi wcale o to co też starzy mistrzowie dokonali by dzisiaj
Miałem raczej na mysli szachowy klimat, duszę, pewną więź pomiędzy szachistami która rodziła się na szachowej desce.
Jak sobie pomyśle np o takim Fisherze, który praktycznie samotnie stawił czoła nieprzebranej potędze szachowych arcymistrzów radzieckich w swej drodze na szczyt, to aż ciarki mnie przechodzą. Toż to była Epicka batalia na miarę Termopili lub Westerplatte!!! Moge tylko żałować że za młody jestem by byc tego świadkiem
Wyobrażacie sobie coś takiego dzisiaj? Ja nie bardzo. Czasem mam wrażenie że wraz z rozwojem szachów uciekło nam coś bardzo ważnego.
Dzięki Ik85 że chociaż ty zakumałeś o czym mówiłem. Zdrówko
Wyobrażacie sobie coś takiego dzisiaj? Ja nie bardzo. Czasem mam wrażenie że wraz z rozwojem szachów uciekło nam coś bardzo ważnego.
Zabawne, w latach 30.tych ludzie mówili to samo o epoce Zukertorta i Steinitza. Tak jak i my pewnie będzie my mówić za lat 40 o obecnej. _________________ 1916 elo, gram na 1616.
Ciężkie czasy nastały. Lepiej by było żyć 200 lat gdzie nie było internetu, baz danych, partii, książek. Wszystko trzeba było samemu wymyślać. Wszystko idzie do przodu i trzeba się z tym pogodzić, ale nie ma komputera, który by całe szachy przeanalizował, przeliczył. _________________ "1h szachów = 3h matematyki"
"Życie jest jak partia szachów, wszystko zależy od ciebie"
z tych mistrzów co wymieniłeś to połowa by nie pograła Z Radkami i Darkami.
Wnioski czysto hipotetyczne, zweryfikować może jedynie bezpośrednie spotkanie.
W mojej opinii, jakby s.p. Mistrzowie przetrwali debiut, to mieliby duże szanse na zwycięstwo. _________________ Myślenie jest rzeczą ludzką więc myśl gdy jesteś człowiekiem.
VII powolniak, tpp
marszal ale ty pomyliłeś święta dzisiaj nie Wielkanoc więc nie rób jaj
z tych mistrzów co wymieniłeś to połowa by nie pograła Z Radkami i Darkami.
Jedyne jaja to "dosiego" napisane łącznie, prawidłowo jest oddzielnie.
Polscy najlepsi szachiści w historii to: Rubinstein, Tartakower i Najdorf a nie Radki, Darki lub Bartki.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach