Grałem przed chwilą partię na FICS. Nic szczególnego, w dodatku po debiucie stanąłem słabo przeciwnik nie docisnął i sytuacja uprościła się do pionkówki. Być może przedwcześnie, nie widząc możliwości progresu przeciwnika, zaproponowałem remis. Przeciwnik odrzucił propozycję i zaczął grać na wygraną. Czynił to tak, że zwyczajnie przegiął, choć nadal był to obiektywnie rzecz biorąc remis. Jednak czarne strawiły już bardzo dużo czasu i grały na ostatnich sekundach. Tym razem moja pozycja podobała mi się, jednak raz jeszcze zaproponowałem remis. Odczekałem 30s na swoim czasie (przeciwnik miał już poniżej 20s), ale oponent... remisu nie chciał - choć oczywiste było, że nie zdążyłby mnie nawet zamatować. Graliśmy dalej i dopiero gdy czas spadł mu do 3s, sam zaproponował remis. Ofertę odrzuciłem i partia skończyła się po kilku sekundach jego porażką na czas. Naturalnie nie omieszkał mi po partii napisać co myśli o mnie, mojej mamie etc. ale spokojnie posłałem go do diabła.
Wniosek - nie grać równych pozycji na siłę bo rezultat jest w 95% odwrotny, a gdy trafi się już okazja (jak tutaj kurtuazyjny remis) to trzeba ją brać, a nie liczyć że osoba, z którą idzie przez całą partię różnie, nagle podstawi hetmana. Howgh!
Historia lubi się powtarzać. Zaproponowałem remis, tym razem chyba w gorszej, po czym przeciwnik pewnym ruchem wykonał przegrywające posunięcie. Ruch Sa1 i dalsze zasługują na podziw, taka mini wersja pomocnika. Tym razem obyło się bez pomyj.
Tą drugą partię grałeś z nim dobrowolnie, czy musiałeś(jakaś liga czy coś)? Jak dobrowolnie, to dziwię Ci się no chyba, że chciałeś w ramach rewanżu do końca go zgnębić .
Tą drugą partię grałeś z nim dobrowolnie, czy musiałeś(jakaś liga czy coś)? Jak dobrowolnie, to dziwię Ci się no chyba, że chciałeś w ramach rewanżu do końca go zgnębić .
Dobre pytanie... Dlaczego zagrał jeszcze jedną partię? Ale cóż... W ostatniej partii z Marcinosem też przegrałem i też nie mogłem się z tym pogodzić Proponowałem rewanż, ale Marcin odrzucił propozycję stwierdzając: "że nie będzie grał z fuszerami, w dodatku takimi, którzy nie mogą się pogodzić, że chodź starają się wygrać to nie umieją, bo fuszerstwo mają we krwi." Hehe.
I co mogę powiedzieć? Kmno może chciał coś udowodnić? Np.: że to wypadek przy pracy
Ja grając z Marcinosem też się na nim przejechałem... Wręcz mnie oszukał, bo ja myślałem, że na początku partii będziemy rozmawiać, a Marcin zaczął od razu moje figury bić. _________________ "Są dwa rodzaje ludzi, jedni są skłonni podporządkować się okolicznościom - ci grają w wista, drudzy pragną kontrolować okoliczności - ci grają w szachy!" Collins Mortimer
Ja nie gram, by wygrac tylko by zagrać najlepiej jak potrafię, a jak wtedy przegram... Cóż, przeciwnik był po prostu lepszy. Zawsze mogę się pocieszać, że gram dopiero jakieś pół roku, a ci z którymi gram na turniejach ze szkoły po parę lat...
przed chwilą wróciłem z turnieju. w wygranej pozycji nie zauważyłem mata w 1 ruchu .... przewaga hetmana tak mi na mąciła w głowie, jak przeciwnik dał mi mata w 1 ruchu... przegrałem 3 miejsce... _________________ IV kategoria szachowa ChTS Chorzów // Moje pierwsze podium! hura! //
Ja chyba mam problemy z przegrywaniem. Niemniej to zależy od tego w jaki SPOSÓB przegram:
a) jeśli przeciwnik zagra bardzo dobrze i ja tak samo, to wówczas przegrana mnie nie rusza - akceptuje to i godzę się z tym, że był lepszy i basta
b) jeśli ja gram słabo i podstawiam, to wtedy mnie szlag trafia i przegrana jest dla mnie tylko dowodem (potwierdzeniem) na to, że albo się gra solidnie albo się daje d*
c) jeśli przeciwnik nie postawi sensownego oporu (tzn. podstawia bez większego ładu i składu) to wtedy też mnie trafia, nawet pomimo, że wygrywam
Dlatego podsumowując: jeśli OBIE strony dadzą z siebie wszystko, wówczas WYNIK NIE MA ZNACZENIA! Jeśli zaś jedna ze stron daje d*, to wtedy nawet zwycięstwo jest dla mnie porażką! _________________ Grajac w szachy (na)ucz sie myslec. Odtwarzanie zostaw innym. Myslenia nie da sie zastapic pamiecia, jesli marzysz o sukcesach a nie super pamieci!
przed chwilą wróciłem z turnieju. w wygranej pozycji nie zauważyłem mata w 1 ruchu .... przewaga hetmana tak mi na mąciła w głowie, jak przeciwnik dał mi mata w 1 ruchu... przegrałem 3 miejsce...
Jak przypuszczam powiatowa gimnazjada...? Hmm... cóż, ja ostatnio byłem na licealiadzie. Był tylko trzech uczestników. Grałem z kolegą, który później wygrał turniej, udało mi się zremisować. W następnej partii z drugim kolegą, z którym na kurze wygrywam 75% partii niestety byłem gorszy, przegrałem, trzecie miejsce :/ No, ale trudno, potrafię przegrywać, nie zwalam winy na czas (w drugiej partii miałem przewage 2 minut, pozycja się skomplikowała i przegrałem na czas, ale i tak już było po grze).
Z kolei pare miesięcy temu grałem w drużynie. Na 7 partii trzy wygrałem, jedną przegrałem po walce (o ile partie P'10 można nazwać walką) z Ikat., w pozostałych miałem przewage materiału, ale przez podstawki przegrywałem, w tym z I elo ok. 2100 jak się później dowiedziałem, miałem wieża za skoczka, później sam podstawiłem wieże.
Myślę, że w eliminowaniu podstawek należy trenować taktyke, ja trenuje na chesstempo, ale póki co jest tragicznie, potrafie myśleć 4min i hetmana podstawić
A przegrywać trzeba umieć, dziś na kurze moi dwaj przeciwnicy uciekli gdy mieli przegraną partie, tak się nie robi. _________________ "1h szachów = 3h matematyki"
"Życie jest jak partia szachów, wszystko zależy od ciebie"
..., w pozostałych miałem przewage materiału, ale przez podstawki przegrywałem, w tym z I elo ok. 2100 jak się później dowiedziałem, miałem wieża za skoczka, później sam podstawiłem wieże.
Myślę, że w eliminowaniu podstawek należy trenować taktyke, ja trenuje na chesstempo, ale póki co jest tragicznie, potrafie myśleć 4min i hetmana podstawić
Odnośnie eliminowania podstawek to trenowanie taktyki jest PODSTAWOWYM, ale chyba nie najważniejszym elemenetem. Dużo bardziej istotnym wydaje mi się proste sprawdzanie gróźb (za każdym razem) oraz wizualizacja (wykonanego przez nas - tzn. tego, który zamierzamy za chwilę wykonać) ruchu na szachownicy i wówczas zobaczenie czy nie ma PROSTEGO obalenia. Wg mnie amatorzy (włączając mnie oczywiście) zbyt często koncentrują się na głębszych rozważaniach (wariantach), a podstawiają na głębokości 1-2 ruchów: właśnie z uwagi na brak sprawdzenia groźby lub też tego czy po wykonaniu ruchu nie będzie prostego "killera". _________________ Grajac w szachy (na)ucz sie myslec. Odtwarzanie zostaw innym. Myslenia nie da sie zastapic pamiecia, jesli marzysz o sukcesach a nie super pamieci!
rutra... nie mam pojęcia o czym mówisz, nie chodzi o żadną gimnazjadę. to zwykły miastowy turniej niskiego poziomu dla juniorów gdzie większość graczy to bk. zawsze się trafi paru godnych przeciwników, z reguły jest tam licząc ze mną plus minus 5 grających jak IV. tym bardziej boli mnie to że na tych zawodach wygrałem z osobą z którą nigdy nie dawałem sobie rady. to dla mnie osobisty sukces. ale jutro mam gimnazjalne zawody rejonowe. świetna okazja do wycwiczenia spokoju, i umiejętnosci.teraz lecę na chess tempo i fics _________________ IV kategoria szachowa ChTS Chorzów // Moje pierwsze podium! hura! //
rutra... nie mam pojęcia o czym mówisz, nie chodzi o żadną gimnazjadę. to zwykły miastowy turniej niskiego poziomu dla juniorów gdzie większość graczy to bk. zawsze się trafi paru godnych przeciwników, z reguły jest tam licząc ze mną plus minus 5 grających jak IV. tym bardziej boli mnie to że na tych zawodach wygrałem z osobą z którą nigdy nie dawałem sobie rady. to dla mnie osobisty sukces. ale jutro mam gimnazjalne zawody rejonowe. świetna okazja do wycwiczenia spokoju, i umiejętnosci.teraz lecę na chess tempo i fics
O to właśnie chodziło mi o te gimnazjalne zawody rejonowe Sorry za offtop. _________________ "1h szachów = 3h matematyki"
"Życie jest jak partia szachów, wszystko zależy od ciebie"
musze stosować tradycyjną metodę "graj jakby to była 1 runda"... mam wrazenie ze na każdej partiiza bardzo mi zależy- każdy pamięta mój wyczyn w TL _________________ IV kategoria szachowa ChTS Chorzów // Moje pierwsze podium! hura! //
Wysłany: Sob Kwi 02, 2011 7:34 am Temat postu: Re: Czy umiecie przegrywać?
bish0p napisał:
Nie nawidzę przegrywać. Czasami przez cały dzień przeżywam istne męki z powodu jednego błędnego ruchu, który doprowadził do mojej klęski. Czy z wami jest tak samo? Jak z tym walczyć?
Ja tam wkurzam się tylko jeśli przegram ze słabym zawodnikiem. Jeśli był na moim poziomie lub lepszy to się specjalnie nie martwię. _________________ "Niechby i wszystkim królom pospadały głowy, jeden jest wieczny - monarcha szachowy"
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach