Wysłany: Sro Sty 28, 2009 12:15 pm Temat postu: Re: Czy nie jest już za późno? Wiek w szachach
marekw napisał:
jacekbn napisał:
Witam serdecznie!
Mam 31 lat,gram w szachy od roku i chyba jestem chory na punkcie tej gry.Niestety, cała moja gra ogranicza się do spotkań z kolegami oraz do konfrontacji z CM10.Bardzo chciałbym przystąpić do jakiegoś klubu i spróbować swoich sił na turniejach?Moje pytanie brzmi,czy nie jest trochę za późno na karierę zawodniczą?
Dzięki i pozdrawiam wszystkich uzależnionych.
zapisywanie się do klubu nie jest rzeczą wymagalną, ale zobowiązaniem do efektywnej własnej pracy, idzie się na turniej jako BK /bez kategorii/, młode grajki z V lub IV patrzą na człowieka z wyższością, zalicza I, kilka II, piękną mistrzynię, którzy przez takiego łobuza mają zepsuty humor na cały weekend
Zgodnie z polskim prawem, każdy zawodnik biorący udział we współzawodnictwie ma obowiązek posiadania licencji. Współzawodnictwo jest wtedy, gdy zawody są np. klasyfikowane w rankingu. Aby otrzymać licencję zawodnik powinien być członkiem klubu, bądź związku wojewódzkiego.
Na razie w Polsce nie przestrzega się tych przepisów i wymaga spełnienia warunków tylko w przypadku zawodników, którzy biorą udział w rozgrywkach centralnych, a na resztę przymyka się oko.
W niektórych miastach, takich jak Szczecin, gdy klub otrzyma dotację na udział we współzawodnictwie, nie możemy dofinansować zawodnika czy też zatrudnić sędziego lub trenera bez licencji. W przypadku kontroli, kary są bardzo surowe - zwrot kasy i 3 lata karencji (brak możliwości starania się przez klub o dotację).
W wielu miastach i miejscowościach urzędnicy nie są tak ostrzy.
Obecnie najwięcej licencji posiadają juniorzy. Za kilka lat, gdy oni dorosną i będą stanowili większość zawodników biorących udział w różnych openach, z powodzeniem będzie można wymagać posiadania licencji od każdego. To proces powolny, ale inaczej się nie da, bo gdyby tak z dnia na dzień powiedzieć każdy musi mieć licencję, to ucierpieliby zarówno organizatorzy jak i sam związek, który odnotowałby mniejsze wpływy z tytułu opłat klasyfikacyjno rankingowych. W zasadzie, to główną ofiarą byłby związek, bo organizator i tak by turniej zrobił, tyle że nie naliczałby rankingu.
Wysłany: Sro Sty 28, 2009 12:22 pm Temat postu: Re: Czy nie jest już za późno? Wiek w szachach
acidity napisał:
marekw napisał:
jacekbn napisał:
Witam serdecznie!
Mam 31 lat,gram w szachy od roku i chyba jestem chory na punkcie tej gry.Niestety, cała moja gra ogranicza się do spotkań z kolegami oraz do konfrontacji z CM10.Bardzo chciałbym przystąpić do jakiegoś klubu i spróbować swoich sił na turniejach?Moje pytanie brzmi,czy nie jest trochę za późno na karierę zawodniczą?
Dzięki i pozdrawiam wszystkich uzależnionych.
zapisywanie się do klubu nie jest rzeczą wymagalną, ale zobowiązaniem do efektywnej własnej pracy, idzie się na turniej jako BK /bez kategorii/, młode grajki z V lub IV patrzą na człowieka z wyższością, zalicza I, kilka II, piękną mistrzynię, którzy przez takiego łobuza mają zepsuty humor na cały weekend
Zgodnie z polskim prawem, każdy zawodnik biorący udział we współzawodnictwie ma obowiązek posiadania licencji. Współzawodnictwo jest wtedy, gdy zawody są np. klasyfikowane w rankingu. Aby otrzymać licencję zawodnik powinien być członkiem klubu, bądź związku wojewódzkiego.
Na razie w Polsce nie przestrzega się tych przepisów i wymaga spełnienia warunków tylko w przypadku zawodników, którzy biorą udział w rozgrywkach centralnych, a na resztę przymyka się oko.
W niektórych miastach, takich jak Szczecin, gdy klub otrzyma dotację na udział we współzawodnictwie, nie możemy dofinansować zawodnika czy też zatrudnić sędziego lub trenera bez licencji. W przypadku kontroli, kary są bardzo surowe - zwrot kasy i 3 lata karencji (brak możliwości starania się przez klub o dotację).
W wielu miastach i miejscowościach urzędnicy nie są tak ostrzy.
Obecnie najwięcej licencji posiadają juniorzy. Za kilka lat, gdy oni dorosną i będą stanowili większość zawodników biorących udział w różnych openach, z powodzeniem będzie można wymagać posiadania licencji od każdego. To proces powolny, ale inaczej się nie da, bo gdyby tak z dnia na dzień powiedzieć każdy musi mieć licencję, to ucierpieliby zarówno organizatorzy jak i sam związek, który odnotowałby mniejsze wpływy z tytułu opłat klasyfikacyjno rankingowych. W zasadzie, to główną ofiarą byłby związek, bo organizator i tak by turniej zrobił, tyle że nie naliczałby rankingu.
ostatnim, którego nikt nie sponsorował, czyli był zawodowcem
Bardzo kontrowersyjna definicja zawodowstwa.
oczywiście, przy całym szacunku, towarzystwo od Botwinnika do Kasparowa, czas stanął mi na pojedynkach K - K, było wspierane budżetem państwa, najlepsi, licząc na nagrody, umarli by z głodu, np. Christiansen pięknie błysnął w Linares, kiedyś w innej epoce, bo przez 2 lata miał sponsora i mógł popracować itd itd
zauważmy, że przynajmniej większość z tej listy ma kontrakty i jednocześnie jest w różnej formie inwestorami, nawet jeśli jest to tylko występ w reklamie; nie jestem pewien, czy Paul Morphy grał tylko w szachy, a Steinitz umarł z głodu, nie chodzi o nazwiska, po prostu byli faceci, którzy grali tylko w szachy, jako zjawisko społeczne znaczenie słów amator/profi zmienia się w czasie, mieliśmy km, którzy dostawali stypendia i jak ich kwalifikować
Poziom gry nie świadczy o zawodowstwie. Zawodowiec utrzymuje się ze swej profesji.
Nie ważne, czy pieniądze ma z nagród, sponsorów czy honorariów, ważne że dana profesja jest jego zawodem (głównym lub dodatkowym źródłem dochodu). _________________ Myślenie jest rzeczą ludzką więc myśl gdy jesteś człowiekiem.
VII powolniak, tpp
Poziom gry nie świadczy o zawodowstwie. Zawodowiec utrzymuje się ze swej profesji.
Nie ważne, czy pieniądze ma z nagród, sponsorów czy honorariów, ważne że dana profesja jest jego zawodem (głównym lub dodatkowym źródłem dochodu).
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach