Wysłany: Czw Gru 15, 2005 12:51 am Temat postu: Re: Szachy a psychologia
azzido napisał:
Co zauważyliście u Siebie ? Zwiększyła Wam się koncentracja czy coś innego?
Przeczytałem o tych badaniach, jak to IQ spada od zbytniej "podzielności" uwagi. Wyłączyłem powiadamianie o poczcie, do serwisów informacyjnych zaglądam góra 3x dziennie, zrobiłem sobie odwyk od jednego takiego forum. Nad szachami też zacząłem siedzieć ciągami. Koncentracja, moja odwieczna bolączka, bardzo się poprawiła, jednak równie dobrze mogło to nastąpić za sprawą mojej pracy
A nerwy? To moja mocna strona, ale na początku skakała mi adrenalina, gdy przeciwnik miał szansę popełnić błąd, a ja to widziałem --- teraz nie odczuwam prawie żadnych emocji.
Wysłany: Czw Gru 15, 2005 7:45 am Temat postu: Re: Szachy a psychologia
wojtzuch napisał:
Przeczytałem o tych badaniach, jak to IQ spada od zbytniej "podzielności" uwagi.
W sumie dla mnie wynik tych badań jest lekko zaskakujący, ale wiele tłumaczy . Czyli im więcej zainteresowań i zaangażowania w nie, tym człowiek .... mniej inteligentny . No ale z pewnością bardziej wszechstronny.
Wysłany: Czw Gru 15, 2005 11:47 am Temat postu: Re: Szachy a psychologia
bigran napisał:
W sumie dla mnie wynik tych badań jest lekko zaskakujący, ale wiele tłumaczy . Czyli im więcej zainteresowań i zaangażowania w nie, tym człowiek .... mniej inteligentny
Nie, nie chodziło o ilość i wszechstronność zainteresowań. Chodziło o zachowania w rodzaju: pracujesz (albo trenujesz szachy ), co pół godziny sprawdzasz newsy, a przy okazji Allegro, co 10 minut przychodzi poczta, którą od razu czytasz, co 5 minut konwersujesz na komunikatorze, a do tego w tle jakaś muzyczka.
Chociaż o ile dobrze pamiętam, nie mieli pewności, czy to IQ jako takie, czy nieumiejętność skoncentrowania się na teście dłużej niż kilka minut.
Wysłany: Czw Gru 15, 2005 2:42 pm Temat postu: Re: Szachy a psychologia
wojtzuch napisał:
Koncentracja, moja odwieczna bolączka, bardzo się poprawiła, jednak równie dobrze mogło to nastąpić za sprawą mojej pracy
Gratuluję Ci, z pewnością poprawa koncentracji jest wynikiem Twojej pracy. Duży sukces! Ja niestety właściwie chciałbym robić wiele rzeczy na raz (no bo dzień ma tylko 24 godz.) i w efekcie wiele z tych rzeczy kuleje. Od dzisiaj mobilizuję się . Czas przeznaczony na szachy będzie czasem tylko dla szachów.
Wysłany: Czw Gru 15, 2005 2:49 pm Temat postu: Re: Szachy a psychologia
Bartek napisał:
[...] w partii z Szyrowem, Carlsen niepoprawnie poświęcił figurę, przy czym sam wiedział, że ofiara jest niepoprawna. Szyrow przestraszył się, że może dostać mata od takiego dziecka, więc nie poszedł na pryncypialny wariant, a potem, będąc w niedoczasie, podstawił uderzenie taktyczne i przegrał [...] zapytany przez jednego ze swoich trenerów, Petera Heine Nielsena (drugim jest Simen Agdestein) o ofiarę figury, Norweg zawstydził się i odparł "zablefowałem". Piszę o tym dlatego, że zdecydowana większość czołowych polskich szachistów, grając z Szyrowem, trzęsłaby portkami, ale nie Carlsen.
Może wam troszke przerwałem rozmowe o koncentracji ale do tego topiku ta wypowiedź GM Bartka jak najbardziej pasuje
P.S.
a wracajac do tematu moim problemem jest duża zbyt duża ilość remisów chyba wynika to z obawy przd błedem w decydującym momencie i porażka:/ ale postaram sie to zmienić _________________ Mateusz Hauschild
Koncentracja, moja odwieczna bolączka, bardzo się poprawiła, jednak równie dobrze mogło to nastąpić za sprawą mojej pracy
Gratuluję Ci, z pewnością poprawa koncentracji jest wynikiem Twojej pracy. Duży sukces!
Ponieważ nie jestem pewien, czy piszesz na poważnie, czy się zlewasz, wyjaśnię: moja praca wymaga dużej koncentracji, a z różnych względów muszę pracować wydajnie, a nie na zasadzie: jak zmarnuję dzień, to nadrobię wieczorem albo zarwę noc. (Pracuję w domu). Po prostu nauczyłem się robić wszystko w długich ciągach -- wcześniej było (przykładowo) tak: rano prasa i szachy, trochę pracy przerywanej czytaniem maili i newsów, grzebanie w necie, trochę pracy, szachy przerywane forum, bieganie, praca do trzeciej w nocy albo i gorzej
Ponieważ nie jestem pewien, czy piszesz na poważnie, czy się zlewasz...
Teraz już możesz być pewien: na pewno nie obśmiewam sprawy. W pewnym sensie zazdroszczę Ci tego trybu nocnego. Ja w nocy "przejawiałem" najlepszą koncentrację, szczególnie w akademiku przy brydżu . Niestety teraz nie mogę sobie już pozwolić na taki luksus , gdyż codziennie rano muszę zrywać się z łoża o 5.00 i gnać odwalać codzienną pańszczyznę.
W pewnym sensie zazdroszczę Ci tego trybu nocnego.
Nie ma czego. Wieczne rozregulowanie, irytacja pracą (szachami też) i czas przeciekający przez palce nie wiadomo jak. Lepiej pracować wtedy, kiedy nie masz żadnej ciekawej alternatywy -- skończysz szybciej i potem możesz dowolnie mieszać grę, trening, kino, kobiety, TV i słuchanie muzyki.
Albo takie kombinacje: siadam, siedzę godzinę, szybko schodzi. A w kilku kawałkach szybko zaczyna nudzić, choć łącznie nad deską siedzę tyle samo...
1) Jeżeli czujesz, że w partii nie będziesz mógł się skoncentrować na 90-100% to w miarę możliwość odmów - nie graj
2) Grać o jakieś stawki ( ja często gram o 1,00 pln lub 2,00 pln) bardzo motywuje
3) Gdy grasz z dużo słabszym przeciwnikiem staraj się mobilizować i mimo wygranej pozycji szukaj jak najlepszych posunięć. Pomyśl że jest to trening dzięki któremu wzmocnisz swoją grę a nie stracisz czas.
Ja stosuję temetody i powiem że nie mam problemów z koncentracjąw wygranej pozycji (szczególnie jak mógłbym stracić 2 złocisze)
A może nie macie przwagi?
Może to są "ofiary", które zbliżają przeciwników do wygranej?
Może nie patrzycie tak daleko do przodu i nie znacie zamiarów przeciwnika?
Oczywiście to raczej nie możliwe. Wystarczy grać uważnie od początku do końca. Pozycja w 10 posunięciu zazwyczaj nie przesądza o wyniku partii. Trzeba o tym pamiętać.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach