2008_02 Magazyn SzachistaStrona: 2/2 (439 słów w tym tekście) (1460 ) 
Od redakcji
W styczniu w Reykjaviku szachiści żegnali Roberta Fischera, XI mistrza świata w latach 1972-1975, który jako niepokonany champion na zawsze pozostanie w naszej pamięci. Trudno porównywać siłę Laskera, Capablanki, Botwinnika, Fischera i Kasparowa i sztuczne rozważania - kto był najlepszym szachistą w historii? - nie mają większego sensu. Grano różnym tempem gry, różni byli rywale, różny stopień rozwoju szachów. Nie ulega jednak żadnej wątpliwości, że Fischer miał zdecydowanie większą przewagę nad rywalami swojej doby, niż wymienieniu tu koryfeusze gry szachowej. Również dokonania Fischera w dziedzinie poprawy nagród, warunków gry, regulaminów rozgrywek o MŚ, tempa gry czy popularyzacji szachów są trudne do przecenienia i znacznie przewyższają osiągnięcia innych championów, chociaż w dziedzinie popularyzacji dorównuje mu Garri Kasparow. Bogata jest też spuścizna teoretyczna Fischera, a wiele jego analiz jest aktualnych do dnia dzisiejszego. Także jego wspaniałe partie budzą nadal podziw i są wzorem dla wielu młodych adeptów sztuki szachowej.
Krajowym wydarzeniem były doskonale zorganizowane mistrzostwa Europy w szachach szybkich w Warszawie, które przyniosły nam dwa medale - srebrny pięciokrotnego mistrza Polski Tomasza Markowskiego i brązowy mistrza Polski do 20 lat z 2007 roku Wojciecha Morandy. Naturalnie miłośnicy szachów chętnie widzieliby więcej gwiazd w Warszawie, ale czołowi zawodnicy Europy, zaliczający się do czołówki światowej, z reguły nie startują w ME, niezależnie czy są to rozgrywki w szachach klasycznych, szybkich czy błyskawicznych. Indywidualne rozgrywki o mistrzostwo Europy rozpoczęły się dopiero w 2000 roku i na tle ponad tysiącletniej historii gry w szachy czy wielowiekowych zmagań o tytuł najlepszego szachisty globu, nie mają żadnej tradycji i nie prędko ją zdobędą.
Najlepsi młodzi szachiści rozegrali tradycyjnie w Środzie Wielkopolskiej mistrzostwa kraju do 20 lat. Wśród pań bezapelacyjnie triumfowała Joanna Majdan ze znakomitym wynikiem 9,5 p. z 11 partii. Zaciętą walkę o tytuł w grupie panów stoczyli Wojciech Moranda i Jacek Tomczak. Nawet baraż nie przyniósł rozstrzygnięcia i o tytule Tomczaka decydował lepsza wartościowość Bergera.
Niezwykle interesujący trójmecz druzyn trzech kontynentów odbył się w Warszawie. Zwyciężyli Hindusi z Kolkaty przed reprezentacją Warszawy, drużyną Buenos Aires i młodzieżową reprezentacja Warszawy. Przykro, że w Warszawie jest tylko jedna drużyna Polonii, która może wystawić zawodników godnych reprezentowania barw stolicy na arenie międzynarodowej. Gdzie te czasy, gdy Legion Warszawa rywalizował z warszawskim Maratonem o palmę pierwszeństwa w Polsce, a drużyny Drukarza czy Polonii liczyły się w rywalizacji krajowej.
Andrzej Filipowicz
Redaktor Naczelny |