2010_01 Magazyn SzachistaStrona: 2/2 (522 słów w tym tekście) (2677 ) 
Od redakcji
Wydarzeniem ostatniego miesiąca 2009 roku był bez wątpienia londyński turniej Chess Clasic z udziałem Carlsena i Kramnika. Faworyci spotkali się już w pierwszej rundzie. Zwycięstwo Carlsena było pewną niespodzianką, bo dotąd Kramnik miał lekką ręką do Norwega i ma wyraźnie korzystny bilans bezpośrednich pojedynków. Na dystansie Kramnik odrobił tylko połówkę i obaj wyraźnie wyprzedzili konkurencję. Z pozostałych - doskonale zaprezentował się młody Anglik Howell, nie ponosząc żadnej porażki.
Dzięki temu zwycięstwu Carlsen objął prowadzenie na liście rankingowej FIDE, ale wśród graczy aktywnych, bowiem do nie grającego już Kasparowa nadal mu trochę brakuje. Poza tym na czele listy nie ma specjalnych zmian. Nadal w ścisłej czołówce, czyli pierwszej piątce, obok Carlsena są Topałow, Anand, Kramnik (permanentnie poprawia swój ranking) i Aronian. Wśród Pań pozycję liderki utrzymuje niezrównana Judit Polgar, ale krok po kroku zbliża się do niej Hinduska Humpy Koneru, która jako druga zawodniczka w historii przekroczyła w ostatnim roku barierę 2600. Do tej bariery zbliża się utalentowana Chinka Hou Yifan. Ich rankingi są aż o 150 do 200 p. wyższe od zawodniczek naszej olimpijskiej reprezentacji kobiet. Liderką naszej listy rankingowej została Iweta Rajlich, okupująca miejsce w końcu pierwszej pięćdziesiątki.
U mężczyzn stagnacja, czyli cofanie się. Praktycznie zawodnicy poniżej 2650 nie mają na świecie nic do powiedzenia. Ranking ponad 2600 ma obecnie już ponad 200 szachistów i jest to minimum przyzwoitości dla profesjonalnych szachistów. W tej grupie znajduje się tylko 7 Polaków i to na kiepskich pozycjach. Wśród graczy aktywnych Michał Krasenkow jest 78, a Bartosz Soćko - setny. Nadal mamy świetną młodzież, ale nie ma żadnego naszego zawodnika (zawodniczki też) w pierwszej dwudziestce najlepszych młodych szachistów do 20 lat - minimalne wymagane rankingi, to odpowiednio 2610 i 2323. Na szczęście same rankingi nie grają i w MŚ od 8 do 18 lat nasi młodzi reprezentanci zdobyli cztery medale - trzy srebrne i brązowy. Brak złotego medalu dał nam niskie miejsce w klasyfikacji medalowej. Moim zdaniem lepiej mieć 4 medale innego kruszcu, niż jeden złoty. Ale przykładowo w USA mają diametralnie inny pogląd - srebrny medal to porażka. Liczy się tylko zwycięstwo, czyli tylko „złoto“ jest sukcesem.
W 2009 roku, poza świetnymi wynikami młodzieży w MŚ i ME oraz historycznymi sukcesami solverowców, w polskich szachach zabrakło liczących się na świecie sukcesów. Mam tu na myśli starty w MŚ i ME kobiet i mężczyzn oraz listy rankingowe. Patrząc na całokształt wydarzeń, rok 2009 był jednym z najgorszych w dziejach Polskiego Związku Szachowego. Lepiej o nim zapomnieć i mieć nadzieję, że już nigdy taki rok nie powtórzy się. Życzę wszystkim szachistkom i szachistom, szkoleniowcom, sędziom i działaczom by w 2010 roku świętowali same sukcesy!
Andrzej Filipowicz
Redaktor Naczelny |