2006_06 Magazyn SzachistaStrona: 2/2 (462 słów w tym tekście) (3269 ) 
Od redakcji
Superturniej w Sofii kończył się w dzień po rozpoczęciu olimpiady w Turynie i to nie było przypadkowe. Chodziło, aby uczestnicy nie wzięli udziału w Olimpiadzie i usprawiedliwili w ten sposób nieobecność mistrza świata FIDE Topałowa, który nie chce reprezentować barw narodowych na olimpiadach, mimo że z nim Bułgaria byłaby bardzo silnym zespołem. W Sofii Topałow triumfował, nie speszony słabym startem. Udowodnił, że ma doskonałą kondycję i odporność psychiczną. Wygrał decydujące partie. Doskonale pokazał się Gata Kamski, wkrótce pretendent do korony szachowej.
Lewon Aronian odmówił gry w Sofii, bowiem dla niego start w drużynie Armenii jest zawsze najważniejszy. Dzięki temu, że Aronian grał od początku i uzyskał 7 p. z 11, Armenia zdecydowanie zdobyła złoty medal i była triumfalnie witana po powrocie do kraju.
Zawodnik nie może przyjeżdżać na olimpiadę zmęczony, a przede wszystkim nie powinien pojawiać się na rozgrywkach po II czy III rundzie, wtedy, gdy inni zawodnicy weszli w rytm turniejowy. Swidler i Kamski przyjechali do Turynu po Sofii. Swidler uzyskał 4,5 p. (z 8), a Kamski na finiszu miał zaledwie 1 p. (z 4).W drużynie USA popisali się inni gracze i zespół wywalczył brązowe medale, ale Rosja znalazła się dopiero na 6 miejscu, co dla tego zespołu jest klęską. W drużynie Rosji zagrali najlepsi z Kramnikiem na czele, który doszedł do zdrowia i rozegrał kilka znakomitych partii, uzyskując najlepszy wynik rankingowy. Wynik meczu z Kramnik - Topałow jest otwarty.
Nie ulega wątpliwości, że zawód sprawiły polskie zespoły, mimo odmłodzonego składu. Inne drużyny były jeszcze młodsze i spisały się lepiej. Cóż, trudno było przewidzieć, że nasi podstawowi zawodnicy Macieja i Kempiński oraz zawodniczki Radziewicz i Zawadzka, z różnych przyczyn, nie będą nadawali się do gry. Dobrze spisali się tylko debiutanci i debiutantki, a szczególnie popisał się Radosław Wojtaszek. Dobrą ocenę można też wystawić liderowi Bartoszowi Soćko, najlepszemu zawodnikowi „Polonii“, który w klubie, nie wiadomo dlaczego, jest jakby dyskryminowany i spychany na dalsze deski.
W kraju pozostali zawodnicy, których nie interesuje podporządkowanie się regulaminowi PZSzach i gra w drużynie olimpijskiej. Ich udział nie mógł niczego zmienić, bowiem rzeczywistym poziomem i wynikami turniejowymi nie odbiegają od członków drużyny, a same rankingi nie grają, czego jednym z dowodów są występy drużyn Rosji i Chin, zarówno męskich, jak i kobiecych. Kobieca drużyna Ukrainy zdecydowanie zdobyła złoty medal, a faworyzowane, też bardzo młode Rosjanki o mały włos nie zostały wyprzedzone przez Chinki, w składzie których zabrakło trzech mistrzyń świata Xie Jun, Zhu Chen (po wyjściu za mąż reprezentuje Katar) i Xu Yuhua.
Andrzej Filipowicz
Redaktor Naczelny |