2006_08 Magazyn SzachistaStrona: 2/2 (445 słów w tym tekście) (6485 ) 
Od redakcji
Olimpiady kobiece mają krótszą historię od męskich, bowiem rozpoczęły się w 1957 r., a zespoły składały się zaledwie z dwóch zawodniczek i jednej rezerwowej. Dopiero w 1976 r. dodano jedną zawodniczkę (3+1), a poczynając od Drezna składy zespołów męskich i kobiecych będą ujednolicone (4+1). Dojdzie też zmiana punktacji - decydować będą punkty meczowe.
W olimpiadach męskich, które od roku 1986 noszą nazwę olimpiad otwartych, nieraz pojawiały się panie, a niektóre z nich, jak Judit Polgar i Pia Cramling były silnymi punktami zespołu. W Turynie w drużynie Kataru wystąpiła mistrzyni świata z 2001 - Chinka Zhu Chen.
Występ polskiej kobiecej drużyny był gorszy, niż oczekiwano. Wynikało to zarówno z obiektywnych przyczyn - brak kluczowej zawodniczki Moniki Soćko, jak też z nieodpowiedniego przygotowania do olimpiady Iwety Radziewicz i Jolanty Zawadzkiej. Dobra gra Marty Przeździeckiej i Joanny Majdan, które obok Jolanty Zawadzkiej debiutowały na olimpiadzie, potwierdza znany od lat fakt, że nie można z góry przyznawać miejsc w zespole olimpijskim tzw. „pewniakom“. Wszyscy zawodnicy i zawodniczki muszą walczyć o miejsca w drużynie i wykazywać się aktualnie dobrą formą, a nie bazować na wysokich rankingach i osiągnięciach z poprzednich lat.
W miesięczniku zostały zamieszczone wszystkie partie zawodniczek, wraz z uwagami dotyczącymi niektórych krytycznych momentów partii. Podobnie, jak w odniesieniu do olimpiady otwartej, Czytelnicy dostają możliwość własnej oceny olimpijskiego występu pań.
W Szklarskiej Porębie rozegrano I ligę juniorów, w której triumfowała drużyna Stilonu Gorzów. Doskonałym finiszem wyprzedziła zespoły Polonii Trade Trans Warszawa i Juvenę Hańczę Suwałki. Jest to pierwszy złoty medal zespołu, który trzykrotnie w latach 1996, 1998 i 2004 miał na swoim koncie brązowe medale. Złote zdobywał wielokrotnie w rozgrywkach seniorów i sukces juniorów wskazuje, że być może wkrótce pojawi się szansa powrotu na podium ekstraklasy seniorów.
Gra korespondencyjna budzi wiele kontrowersji z uwagi na udział komputerów, ale w gruncie rzeczy nie jest to nic nowego. Przez setki lat wielu graczy korespondencyjnych korzystało z pomocy kolegów, całych drużyn, nie mówiąc już o opracowaniach teoretycznych, analizach w książkach i biuletynach. Teraz otrzymali silniejsze narzędzie - komputer i bardzo silnie grające współczesne programy. Ale przecież ostateczną decyzję wysłania posunięcia podejmuje człowiek, który teraz nie kieruje grupą ludzi, ale ma mechanicznych podwładnych. Okazuje się, że nowe wyzwanie i nowe środki przekazywania posunięć za pomocą e-mail tylko nieznacznie zmniejszyły zainteresowanie grą na odległość.
Andrzej Filipowicz
Redaktor Naczelny |